ludzie sukcesu

Wiele osób chce naśladować tak zwanych ludzi ludzi sukcesu. Stereotypowo za takie uznaje się osoby, które same doszły do ogromnego majątku. W naszej kulturze już samo słowo”Sukces” pozostawia na języku słodki smak. Jego dźwięk kusi i wabi niczym śpiew mitycznych syren, i podobnie jak on, wielu rozbija o skały. Jednak zdarzają się szczęśliwcy bezpiecznie, którzy dopływają do portu. Podziwiamy ich, rozbieramy na czynniki pierwsze szczegóły ich podróży, grzebiemy w życiorysach, wywracamy na wierzch brudną bieliznę, wreszcie imitujemy.

Naśladownictwo wydaje się doskonałą techniką na zbliżenie się do celu. Od najwcześniejszego dzieciństwa uczymy się odtwarzając poczynania innych, przyjrzenie się karierze tzw ludzi sukcesu może przybliżyć nas do osiągnięcia własnych celów. Tylko inspiracja różni się od bezrefleksyjnego małpowania. Nikt jeszcze nie został milionerem od noszenia szarych podkoszulków, mimo że tylko takie znajdują się w szafie twórcy Facebooka. Gdyby nie sukces gust Zuckerberga byłby co najwyżej tematem do żartów w gronie znajomych. Tymczasem w Internecie można znaleźć elaboraty o korzyściach płynących z noszenia codziennie tego samego ubrania.

Dlaczego bezmyślnie naśladujemy ludzi sukcesu

Internet jest pełen wpisów o nawykach ludzi sukcesu. Podobny znajduje się też na moim blogu. Nadal uważam, że przyjrzenie się ich wspinaczce na szczyt jest bardzo pouczające. Lepiej uczyć się na cudzych błędach niż popełniać własne, a jeszcze lepiej śledzić osiągnięcia innych, by móc poszczycić się własnymi. Jednak publikowane co rusz rewelacje czynią więcej szkody niż pożytku. Najbardziej fascynuje mnie w nich pokazanie jak łatwa jest droga do realizacji marzeń.

Ludzie sukcesu piją sok z jarmużu, noszą zielone koszule, robią dwadzieścia pompek co rano i czytają rozdział książki o pingwinach. Co się stanie gdy wychylę duszkiem szklankę soku, założę zieloną koszulę, zrobię dwadzieścia pompek i przestudiuję zwyczaje pingwinów? Absolutnie nic. Może bardziej spodobam się mojej dziewczynie, ale przecież nie o taki sukces tu chodzi. W tych rewelacjach najmilej brzmi prostota zastosowanych środków.

Obama ma dwa krawaty, pozbądź się swoich pięćdziesięciu unikatów w palmy i choinki. Ludzie sukcesu nie tracą czasu na literaturę piękną czytają tylko biografie innych ludzi sukcesu, książki popularnonaukowe oraz pozycje ze swej dziedziny. Jasne, wyrzucę całą półkę Pratchetta i będę czekał na zamianę w milionera. W międzyczasie z przyjemnością postudiuję teorię względności, ale i tak będzie mi żal Świata Dysku.

Nieprzewidywalny sukces

Rozczula mnie też naiwność wiary, że sukces to prosty wynik określonych działań. Dodaj a, b,c,d na pewno na końcu wyjdzie x. Od czasu do czasu doskwiera mi wrażenie, że życie jest jednak trochę bardziej skomplikowane i o wiele mniej przewidywalne. O sukcesie nie decydują same umiejętności. Napoleon Bonaparte, gdy mu przedstawiano kandydatów do awansu, pytał, czy delikwent ma szczęście. Nieuchwytna, kapryśna kategoria mogła zaważyć na całej karierze. Nadal tak jest.

Córka Johny’ego Deppa ma większe szansę na zostanie muzą Lagerfelda niż Agnieszka z warzywniaka. Nie przekreśla to szans Agnieszki, ale czeka ją ciężka harówka, zanim dotrze tam, gdzie pannę Depp zaprowadzi pozycja jej ojca. Nie ma gotowych recept. Nawet jeśli włożysz wiele wysiłku w naśladowanie znanego przedsiębiorcy, nikt nie zagwarantuje Ci powodzenia. Zanim jednak wszyscy rozpłaczemy się z żalu i otworzymy pizzę, by przypieczętować niezdrową żywnością swój los nieudaczników, oddzielmy ziarno od plew i ustalmy, które nawyki mimo wszystko warto naśladować. Może ich wdrożenie nie przyniesie nam bajońskich sum na kontach, ale z pewnością poprawi nasze życie i pomoże realizować cele.

Niezbyt widowiskowe drogi do sukcesu

Niestety, nie wypiszę tutaj pięciu nawyków ludzi sukcesu odpowiednich dla każdego. Śledząc biografie osób, które same dorobiły się majątku, rzuciły mi się w oczy dwie cechy:determinacja i nonszalancja, granicząca z bezczelnością. Ludzie sukcesu nie przejmowali się zdaniem innych na swój temat, do środowiska dopasowywali się tylko wtedy, gdy uznali to za konieczne. Po prostu robili swoje. Bez względu na to czy do działania popychała ich pasja czy chęć zysku. Potrafili podporządkować swoje życie jednej idei.

Bywa, ze sukces pojawiał się niejako przez przypadek, ale szczęśliwy zbieg okoliczności zwykle poprzedzały lata ciężkiej pracy. Osobiście napawa mnie to optymizmem. Pracuj ciężko, bądź coraz lepszy, a fart sam się trafi. Wytrwałość często łączyła się z ekscentrycznością, nieszablonowym myśleniem, nieliczeniem się z opinią otoczenia. Ludzie sukcesu byli zorientowani na cel, bezlitośnie ucinali ze swego życia wszystko, co ich od niego oddalało. Potrafili znosić niepowodzenia, wierząc, że postępują słusznie.

Niestety, recepta na sukces nie sprowadza się do ciężkiej pracy, równie ważne jest wyczucie właściwego momentu, do działania, niekonwencjonalne myślenie, wiara w swe możliwości i przysłowiowy łut szczęścia. Słyszałem o dziewczynie, która w latach dziewięćdziesiątych wymyśliła, że będzie dostarczać ludziom do pracy posiłki w pudełkach. Pomysł nowatorski. Zbyt nowatorski. Wtedy kanapka z domu była synonimem obciachu. Jednak założyła biznes i splajtowała. Otworzyła go na nowo po kilku latach, w erze diet pudełkowych jej pomysł doskonale się sprawdza.

Które nawyki ludzi sukcesu warto naśladować?

Może jednak dać sobie spokój z tym wzorowaniem się na ludziach sukcesu? Trochę byłoby szkoda, ponieważ wielu z nich posiada przydatne nawyki, pomagające poprawić produktywność. Po pierwsze nawyki podstawowe. Ludzie sukcesu zwykle zdrowo jadają, uprawiają sport, wysypiają się. W tym wypadku naśladownictwo każdemu wyjdzie na zdrowie.

Wypoczęty organizm zyska nowe moce przerobowe i poradzi sobie z zalewem zadań. Po drugie nawyk czytania i zdobywania wiedzy. Sprawny, wytrenowany umysł, systematycznie karmiony słowem drukowanym lepiej poradzi sobie z rozwiązywaniem problemów. Czy należy zrezygnować z literatury pięknej? Moim zdaniem nie, ale każdy zrobi jak zechce. Bądź pewien, że Steve Jobs nie poświęcił ani minuty na zastanawianie się, czy przeczytanie lekkiej powieści zepchnie go z rankingu inspirujących osobistości.

Bezmyślne naśladowanie ludzi sukcesu
Podziel się: