fbpx

dyskutant

Gorąca dyskusja czasami przeradza się w bezpardonową walkę na nieuczciwe chwyty erystyczne i techniki manipulacyjne. Gdy chociaż jeden z dyskutantów za wszelką cenę próbuje dowieść swej racji pojawia się ryzyko bezpardonowej walki. Innym trudno zachować zimną krew, w czasie, gdy emocje buzują, a  naczelną kwestią staje się pokonanie adwersarza.

Niektóre błędy w dyskusji wynikają z nieświadomości, naprawdę łatwo pomylić przyczynowość z współwystępowaniem lub ulec pokusie zbijania wyników badań naukowych przy pomocy dowodów anegdotycznych. Jednak niektóre nagminne praktyki trudno uznać za nieświadome działanie.chwyty dyskutantów

Nieuczciwe chwyty dyskutantów

1. Osobiste przytyki (argumentum ad personam)

Trudno oczekiwać od gospodyni domowej, by rozumiała ciężko pracujące kobiety.

W jednym zdaniu umniejszono czyjąś inteligencję, dano do zrozumienia, że dbanie o dom nie jest pracą, a jeśli już to lekką i zasugerowano, że rozmówczyni prowadzi próżniaczy tryb życia. Osobiste przytyki nic nie wnoszą do dyskusji, są jednak zadziwiająco skuteczne. Obrażony przeciwnik zaczyna ulegać emocjom, unosić się, popełniać błędy.

Jawnie uwłaczające uwagi można zneutralizować zwracając na nie uwagę pozostałych, o wiele trudniej poradzić sobie z zawoalowanymi aluzjami, drobnymi złośliwostkami i dyskretnymi przytykami. Osobie otwarcie atakującej innego dyskutanta być może puściły hamulce, ale perfidne nękanie bywa stosowane jako taktyka obliczona na wytrącenie przeciwnika z równowagi albo, jeszcze lepiej, sprowokowanie go do nieprzemyślanej wypowiedzi lub rewanżu. Prowokujący wychodzi na niewinną ofiarę.

2. Celowe irytowanie przeciwnika

Ani be, ani me, ani kukuryku

Tę taktykę można zaobserwować w debatach politycznych, w których przewagę zyskuje ten, kto zdoła pozbawić przeciwnika zimnej krwi. Prostackie przytyki osobiste nie zawsze działają, ale prowokować można na wiele sposobów: poprzez aroganckie zachowanie, insynuacje, przerywanie w pół słowa lub demonstracyjne niesłuchanie wypowiedzi adwersarza, zmuszanie go do odpowiedzi na to samo pytanie kilkakrotnie sformułowane, umieszczanie w wypowiedzi tylu dygresji, że nieszczęśnik nie wie do czego ma się odnieść, proszenie o  definiowanie każdego słowa… Repertuar jest bardzo szeroki, debaty polityczne dostarczają wiele materiału porównawczego.

3. Fałszywa przesłanka

Najnowsze badania mówią, że Ziemia jest płaska.

W każdej dyskusji padają wielorakie stwierdzenia. Wygłaszające je osoby czasami się mylą, ale zdarza się, że jeden z dyskutujących jako prawdziwe podaje stwierdzenia, o których wie lub podejrzewa, że nie są prawdą. Mówiąc wprost celowo kłamie.

4. Argumentacja pozorowana (mutatio controversiae)

A jeszcze wczoraj twierdził pan, że trawa jest niebieska

Jedna ze stron sporu zmienia jego przedmiot poprzez dywersję- wskazanie, że istnieje o wiele ważniejsza kwestia, stwierdzenie, że oponent niedawno głosił przeciwne poglądy lub tendencyjną interpretację, czyli takie wypaczenie myśli oponenta, by ją bez trudu zdyskredytować np. Ze zdania; „Niektórzy mężczyźni nadużywają alkoholu”, wystarczy usunąć słowo „niektórzy”, a następnie  stwierdzić: „Mój szacowny oponent stwierdził właśnie, że wszyscy mężczyźni to pijacy”, by zmusić przeciwnika do tłumaczenia się lub nawet usprawiedliwiania.  W każdym wypadku adwersarz zostaje zepchnięty do defensywy.

5. Przerzucanie ciężaru dowodu

Skoro nie nikt nie dowiódł, że Boga nie ma, to znaczy, że istnieje

Istnieje kilka sposobów wykorzystania tej taktyki. Najczęstszym jest wypaczenie sensu wypowiedzi przeciwnika, onieśmielanie za pomocą fachowego słownictwa lub obarczenie przeciwnika ciężarem udowodnienia cudzej tezy. Gdy np. ktoś twierdzi, że posługując się logiką nie można wykazać istnienia Boga, zaś pustka w głowie i nikła znajomość teologii i filozofii nie pozwala na wykorzystanie merytorycznych argumentów można próbować sprowokować go stwierdzeniem, że nie można też wykazać nieistnienia siły wyższej.

Tymczasem oponent wcale temu nie przeczy. Jeśli uda się go sprowokować, nie tylko zmieni się temat debaty, ale też partner zostanie zmuszony do argumentowania twierdzenia, do którego być może nie jest w pełni przekonany. Teza, że Boga nie ma, różni się przecież od supozycji, że jego istnienia nie da się dowieść przy pomocy racjonalnych argumentów. Przy odrobinie szczęścia przeciwnik zacznie gubić się w swych argumentach, a oponent zamiast dowodzić swojej racji zmusi go do tłumaczenia się z każdego słowa.

Gdy zawiedzie logika  w dyskusji można skorzystać też z szerokiego wachlarza erystycznych chwytów

Argumentum ad populum ( społeczny dowód słuszności, zagranie pod publiczkę)

Wszyscy tu obecni są przeciwni karze śmierci

Odwołując się do zdania ogółu, dając do zrozumienia, że oponent jest odosobniony w swych twierdzeniach, osłabia się pozycję adwersarza i uderza w jego pewność siebie.

Argumentum ad vanitatem (odwołanie do próżności, schlebianie)

Człowiek o tak wrażliwym sumieniu jak pan, szeroko znany, ze szlachetności z pewnością nie będzie obstawał przy utrzymaniu kary śmierci.

Oponent pragnąc utrzymać obraz samego siebie być może złagodzi swe stanowisko w dyskusji, zamiast skupiać się na uzasadnieniu zasadności kary śmierci, będzie starał się zaprezentować się jako osoba wspaniałomyślna i dobroduszna.

Argumentum ad misericordiam(do litości)

Jeżeli pan profesor nie da mi zaliczenia, wyrzucą mnie ze studiów, a mej matce serce pęknie.

Wzbudzanie współczucia to nie tylko domena studentów. Czasem mniej uczciwy dyskutant da do zrumienia jak ważne jest dla niego dobre zaprezentowanie się w dyskusji lub będzie tworzył obrazowe, emocjonalne obrazy oddziałujące na publiczność i przeciwnika: „Pana zdaniem nie powinniśmy pomagać Afryce. Czy powtórzyłby pan to matce, której noworodek umarł z głodu, gdyż nie miała pokarmu?”

Argumentum ad baculum(do kija) — „uzasadnianie” przez groźbę

Wy macie argumenty, a my przynieśliśmy kałachy

Oczywiście w cywilizowanych społecznościach rzadko mamy do czynienia z tego rodzaju argumentacją, ale za odmianę tego chwytu można uznać celowe wyolbrzymiane potencjalnych zagrożeń.

Argumentum ad crumenam(do sakiewki) — oferowanie korzyści majątkowych

Czy pana dzieci nie ucieszyłyby się z wakacji w ciepłych krajach?

Propozycja łapówki podobnie jak zastraszanie raczej się nie pojawi przy stole dyskusyjnym, ale może dojść do insynuowania, że przeciwnik nie jest tak całkiem bezstronny.

Jak się okazuje logika nie jest jedynym sposobem wygrania dyskusji. Brudny Harry potrafi zmiażdżyć racjonalnie przygotowaną argumentację. Tylko, co daje takie zwycięstwo? W końcu debata polega właśnie na wymianie poglądów i racjonalnym ich uzasadnianiu.

 

Brudny Harry dyskusji – nieuczciwe chwyty w dyspucie
Podziel się: