Ćpun rozwojowy, czyli ofiara mody na rozwój osobisty | Król Czasu

ćpun rozwojowy

Czy jesteś ćpunem rozwojowym? Jeśli tak przyjmij serdeczne przeprosiny od swego dilera. Jak się okazuje wszystko można przedawkować, także rozwój osobisty. Paradoksalnie pogoń za wiedzą i chęć samodoskonalenia się potrafią uniemożliwić osiągnięcie jakichkolwiek efektów.

Pojawiło się nawet określenie „ćpun rozwojowy”. Nadal uważam, że lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć, a wiedza niekoniecznie ma przynosić praktyczne korzyści, jednak „wiedzieć” nie znaczy „umieć”, „zmieniać”, „stosować”. W pogoni za tworzeniem lepszych wersji samych siebie łatwo utknąć na etapie gromadzenia informacji.

Kim jest ćpun rozwojowy

To dosadne określenie opisuje osobę nałogowo pochłaniającą literaturę na temat rozwoju osobistego, produktywności, finansów, słuchającą regularnie podcastów, uczestniczącą w szkoleniach i wykupującą coraz to nowe kursy, jednak nic w swoim życiu nie zmieniającą.

Ćpun rozwojowy biegle włada żargonem używanym przez speców od produktywności, zna najnowsze trendy organizacji czasu, codziennie powtarza mantry i zwykle doświadcza wysokiego poziomu motywacji, jednak niczego nie robi, by naprawdę zostać osobą zorganizowaną. Brak rezultatów nie powstrzyma go przed kupnem kolejnego szkolenia. Wiedza stała się narkotykiem, wszelkie realne cele zostały wyparte przez przemożną chęć rozwoju. W tym wypadku wiedza podtrzymuje stagnację.

Dlaczego ćpun rozwojowy ćpa?

Od jakiegoś czasu skutecznie wmawia nam się, że powinniśmy być lepszymi wersjami samych siebie. Doskonalimy się, mamy jakiś cel, zbieramy informacje i działamy. Ćpun rozwojowy robi dokładnie to samo, tylko pomija ostatni etap. Zdobywanie wiedzy jednak daje mu miłe poczucie, że coś w swym życiu zmienia, nie siedzi bezczynnie: tylko szuka, czeka na oświecenie, praktykuje rozwój duchowy, czy zbiera siły.

Nie neguję duchowości, rozwój może odbywać się w wielu kierunkach, jednak nawet najmniej wymierne dziedziny przynoszą konkretne efekty. Jeśli ktoś skupia się na byciu szlachetnym człowiekiem, to ludzie w jego otoczeniu powinni dostrzec więcej wspaniałomyślności w jego zachowaniu. Ćpun rozwojowy unika realnej pracy nad sobą.

Bywa, że dla spokoju sumienia powtarza afirmacje, wypełnia kwestionariusze, wizualizuje, ale gdy trzeba naprawdę przysiąść fałdów kończy się jego zaangażowanie. Potrzebuje miłego uczucia pobudzenia, które towarzyszy pierwszej fazie wprowadzania zmian, gdy ono się kończy, mija też zapał. Na szczęście są jeszcze inne kursy, lepsi mówcy motywacyjni, ciekawsze podcasty.

Oznaki nałogu

Czytacie tego bloga, bo chcecie się czegoś dowiedzieć. Z tego samego powodu ja odwiedzam inne blogi, być może Wasze. Jednak jeśli zaczynacie czuć dumę z powodu ilości książek, artykułów, które jesteście w stanie przeczytać, liczby odsłuchanych podcastów i towarzyszy temu satysfakcja ze złapania innych na błędzie, zaczyna się robić niebezpiecznie. Oczywiście można traktować czytanie artykułów rozwojowych jako nieszkodliwe hobby, ale nie warto wtedy przeznaczać na nie całego życia. Jeśli czytacie dla czytania, od dawna nic w swoim życiu nie zmieniliście, mimo, że chcielibyście, czas pójść na odwyk.

Detoks od rozwoju

Wrodzone lenistwo od czasu do czasu nakazuje mi zrobić detoks od rozwoju. Przez jakiś czas świadomie niczego się nie uczę. W tym okresie robię podsumowanie tego co umiem. Korzystam wyłącznie z tego, czego się nauczyłem. Porównuję efektywność i komfort stosowania różnych technik. Bez pośpiechu zastanawiam się nad rozmaitymi zagadnieniami. Po prostu pozwalam, by wiedza się „uleżała”. Taki odpoczynek od rozwoju pomaga mi spojrzeć na wszystko z dystansem.

Chwilowe odcięcie się od żargonu i wysoce zmotywowanych ludzi umożliwia mi spojrzenie na problemy z własnej perspektywy. Określenie co ja myślę na określony temat jest mi niezbędne, by zachować niezależność umysłu. „Rozwój dla samego rozwoju, jest ideologią komórek rakowych” Skąd mam wiedzieć, czy chcę się rozwijać, jeśli nie przemyślę tej kwestii, a czynność przebiega o wiele sprawniej, gdy zewsząd nie bombardują mnie rozwojowe slogany. Jednak taka przerwa od rozwoju wymaga odcięcia się od sporej ilości stron internetowych i omijanie regałów w księgarni, za to daje dobry powód do poczytania lekkiej literatury czy obejrzenia dawno odkładanego serialu.

Nauka siły woli

Ćpun rozwojowy potrzebuje zastrzyku endorfin i silnej motywacji. Rozsądnym wyjściem wydaje się nauczenie się działać niezależnie od okoliczności. Nie muszą to być spektakularne osiągnięcia, drobna rzecz, chociażby codzienne sprzątanie biurka może przygotować grunt pod prawdziwe zmiany. Po wykonaniu wszystkich łatwych ćwiczeń nadchodzi czas, by wreszcie wziąć się za siebie. Nawyk samodyscypliny może być pomocny w przejściu od fazy motywowania się do etapu działania.

Nie pomyl zamiłowania do zdobywania wiedzy z uzależnieniem. Jeśli lubisz się uczyć, zdobywać nowe umiejętności baw się dobrze. Jeśli uzyskana poprawia jakość Twego życia, to nie traciłeś czasu. Jeśli fascynują Cię wulkany dowiedz się o nich jak najwięcej. Nie wszystko musi mieć praktyczny cel.

Natomiast jeśli zdobywasz wiedzę po to, by zmienić swoje życie, miesiące, potem lata mijają i nic się nie dzieje, przemyśl detoks od rozwoju. Nie potrzebujesz kolejnego wykładu motywacyjnego, nic Ci nie da następne szkolenie. Za zaoszczędzone monety kup sobie butelkę dobrego wina. Działa tak samo, a przynajmniej można je otworzyć w miłym towarzystwie.

Ćpun rozwojowy, czyli ofiara mody na rozwój osobisty
Podziel się: