moralność

W kontekście produktywności słowo „moralność” rzadko się pojawia. Przyzwoite postępowanie długo postrzegano jako słabość, mazgajstwo lub w najlepszym razie poważne utrudnienie. Brak skrupułów utożsamiano ze skutecznością. Najlepsza droga do celu to ta najkrótsza, a jeśli wiąże się z cudzą krzywdą, tym gorzej dla zranionego. Ostatnio moralność zaczyna znowu wracać do łask. Być może przyzwoitość kosztuje, ale bezwzględność także wystawia słony rachunek. Wprawdzie osobowości socjopatyczne i narcystyczne nie mają problemów z płatnością, ale większość zdrowych ludzi źle się czuje nie mogąc patrzeć na siebie w lustrze.

Pułapka bezwzględności

Jako ludzie jesteśmy leniwymi istotami. Gdzie tylko można szukamy dróg na skróty. Z tego punktu widzenia bezwzględność wydaje się najlepszą możliwą strategią. Zmierzamy prosto do celu nie zważając na uczucia innych, cudzym kosztem osiągamy osobiste korzyści, czerpiemy zyski z nie swojej pracy. W ten sposób możemy sporo dla siebie ugrać: odbić koledze narzeczoną, dostać podwyżkę, otrzymać awans lub dobry kontrakt.

Wielu filozofów i polityków odrzucało moralność z czysto praktycznych względów. Jednak człowiek nie jest tak pragmatycznym stworzeniem, jak nam się do niedawna wydawało. Do szczęścia potrzebuje relacji z innymi, szacunku, akceptacji i poczucia bycia szlachetną jednostką. Bezwzględność budzi strach i nieufność. Trudno będzie nam zbudować osobistą sieć siejąc dokoła grozę. Może uda się uformować mniejszy lub większy dwór, ale nie da się zdobyć lojalnych i szczerych przyjaciół. Bezwzględność skazuje więc na wyobcowanie, a jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest pragnienie przynależności.

Zachłanność i egoizm na dłuższą metę trudno ukryć. Mogą skutecznie odstręczać potencjalnych partnerów w interesach, współpracowników i przyjaciół. Oczywiście można schować je pod płaszczykiem dobrych manier, ale wcześniej czy później wyjdą na jaw. Nie mam na myśli rezygnacji z obrony swych interesów ani ustępowania wszystkim dookoła. Twardy zawodnik nie przypomina bezwzględnego drania. Różnica jest trudna do zdefiniowania, ale wyczuwalna.

Pragmatyczna moralność

Brzmi to paradoksalnie, ale moralność to czysty praktycyzm. Żadna kultura nie może funkcjonować bez systemu norm i nakazów, każda religia mówi swoim wiernym, żeby łaskawie nie zabijali się, nie okłamywali i powstrzymali od orgii na ulicach. Moralność wykracza poza system prawny. Przestrzeganie społecznych zasad lub określonych przez siebie reguł daje poczucie wewnętrznego spokoju. Gdy nie boimy się spojrzeć w swe odbicie w lustrze, świat wydaje się prostszy, ludzie bardziej godni zaufania, a reguły zrozumiałe.

Bycie przyzwoitym człowiekiem zakłada pewną przewidywalność. Bez względu na to, czy ktoś szuka współpracownika, wspólnika, przyjaciela, małżonka, czy kochanka, chce dobrze zainwestować swój czas, uczucia, energię i pieniądze. Zaufanie to poważny list uwierzytelniający. Ludzie szybciej wybaczą błędy osobie, której wierzą. Jej potknięcia interpretują jako splot nieszczęśliwych okoliczności, a nie wynik złej woli. Podejrzliwość z kolei niszczy wszystkie międzyludzkie relacje.

Wół pasuje do karety

Wbrew stwierdzeniom, że moralność ma się do produktywności jak kwiatek do kożucha, czy wół do karety przyzwoitość na dłuższą metę popłaca. Być może wydłuża osiąganie celów, ale spokój ducha, czyste sumienie, dobre relacje międzyludzkie są warte, by wybrać czasem okrężną drogę. Produktywność to nie tylko udana kariera, okrągła sumka na kącie, dobry samochód w garażu i gruby planer, ale przede wszystkim szeroko pojęta jakość życia.

Jeśli po zrealizowaniu swych ambicji chcemy być szczęśliwi, musimy mieć pewność, że zasłużyliśmy na sukces. Wtedy przynajmniej nie będziemy po pijanemu żalić się obcym, jak to smutno wracać do pustego domu i ile świństw w życiu zrobiliśmy. Wbrew powszechnym mniemaniom moralność może być zdumiewająco skuteczna. Mahatma Gandhi nie wyzwolił Indii obrzucając kamieniami najeźdźców. Wystarczyło mu namówić rodaków do stawiania biernego oporu.

Reguła niestosowania przemocy połączona z bojkotem zagranicznych towarów kosztowała Wielką Brytanię perłę w koronie. Zasady moralne nie służą tylko do podtrzymywania dobrego samopoczucia. Pomagają zachować stanowczość w obliczu przeciwności, wykształcić samodyscyplinę i w razie potrzeby przyznać się do porażki. Konsekwencja, silna wola i pokora – wszystkie te staromodne cnoty pomagają osiągać cele długoterminowe.

Warto być przyzwoitym

Przestrzeganie zasad moralnych jest indywidualnym wyborem. Mogą one wynikać z norm społecznych, religii, czy też własnych przemyśleń. Wielu myślicieli niezależnie od siebie odkryło „złotą regułę”. „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, „Nie rób drugiemu co tobie niemiło”, ” „Postępuj wedle takich tylko zasad, co do których możesz jednocześnie chcieć, żeby stały się prawem powszechnym ‚.”Nie traktuj innych w sposób, jaki wobec siebie uznałbyś za bolesny”.

Budda, Jezus, Immanuel Kant za podstawę moralności uznali empatię. Nie rób drugiemu, co boli ciebie. Zranieni ludzie krzywdzą innych, a lepiej żyje się wśród osób nie odczuwających potrzeby zemsty. Produktywność ma być środkiem w drodze do szczęśliwego, spełnionego życia, więc zanim swoje życiowe wartości wymienimy na błyskotki zastanówmy się nad ceną. Życiowe priorytety mają nam pomóc rozwiązywać także moralne dylematy.

Głęboko wierzę, że można być przyzwoitym człowiekiem nie będąc mięczakiem. To właśnie szlachetność wymaga siły charakteru, konsekwencji i inteligencji. I na zakończenie tego kaznodziejskiego wywodu przytoczę słowa profesora Bartoszewskiego: „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”.

Czy w produktywnym życiu jest miejsce na moralność?
Podziel się: