esencjonalizm

Co jest esencją Twojego życia? A raczej, co chciałbyś nią uczynić? Te dwa pytania nasunęły mi się po przeczytaniu książki Grega Mc Keowen’a pt.””Esencjonalizm, czyli mniej, ale lepiej”. O esencjonalizmie (pojmowanym jako metoda zarządzania sobą w czasie, nie jako kierunek filozoficzny) słyszałem już wcześniej.

Długo nie mogłem dostać w swe ręce książki McKeown i choć lektura miejscami serdecznie rozbawiła mnie oderwaniem od polskich realiów, z czystym sumieniem mogę zarekomendować ją każdej osobie zainteresowanej zarządzaniem sobą w czasie. Właściwe wykorzystanie czasu nie polega na zwiększaniu zadań, ale ich eliminowaniu. Greg McKeown uczy jak odejmować. Chociażby za to ma u mnie milion lajków, wielkie serduszko i misę pop cornu. Założenia esencjonalizmu są bardzo proste, gorzej z wprowadzaniem ich w życie.

Czym jest esencjonalizm

Żyjemy w epoce nadmiaru i przesadnej aktywności. Wielu z nas ciągle coś organizuje, robi, sprawdza, załatwia, drukuje, skanuje, recenzuje, porównuje, optymalizuje, motywuje się… Ślęczenie po nocach ma świadczyć o naszym zaangażowaniu, pilności, dokładności, pozwolenie sobie na sen jest oznaką słabości, braku motywacji i lenistwa. Ilu z nas pomimo ciągłej pracy osiąga swoje cele? W większości biegamy niczym chomiki w kołowrotku, by w końcu paść bez sił. Mc Kreown stwierdza, że ludzie zajęci rzadko kiedy bywają skuteczni, a nadmiar pracy wręcz przeszkadza w osiągnięciu spektakularnych efektów. Rezultatów możemy spodziewać się działając mądrze. A czas na mądre działanie możemy sobie zapewnić usuwając z życia wszystko co nieistotne.

Jak twierdzi autor: „Niesencjonalista myśli, że niemal wszystko jest ważne. Esencjonalista uważa, że niemal wszystko jest nieważne”. Esencjonalizm to umiejętność wychwytania istotny sprawy, dostrzegania kluczowych elementów problemu i ucinania wątków pobocznych. Jednak nie da się tego zrobić będąc zmęczonym i stale zajętym. Mc Keown stanowczo rozprawia się z popularnym mitem, że wszyscy możemy wszystko. Życie polega na nieustannym dokonywaniu wyborów, jeżeli boimy się podejmować decyzje, wkrótce zrobią to za nas inni. Naszym czasem będą dysponować szef, dziecko, koleżanka z pracy.

Każdy wybór niesie z sobą ryzyko, każdy może stać się zarzewiem trudności. W tej sytuacji należy zadać sobie pytanie :”Jaki problem chcesz mieć’. Esencjonalizm oznacza przejęcie kontroli nad swym życiem. Uznanie siebie, za dorosłego, który sam podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje, a przy okazji ma czas na refleksje, myślenie i energię do działania. Wie kim jest. Oszczędza czas i energię, by móc żyć tak jak chce.

Jak określić esencję swego życia

Autorzy poradników zarządzania sobą w czasie zwykle zalecają szczegółową obserwację swojego życia. Wypisywanie zadań, czasu spędzonego na ich wykonywanie, określenie priorytetów. Mc Keown prezentuje nieco inne podejście. Zamiast przeczesywać swój kalendarz zastanów się jakie życie chciałbyś prowadzić gdybyś miał szansę je zaprojektować? W ten sposób cele i priorytety ustalą się same. Jednak nawet wtedy ensencjonalizm zobowiązuje do szukania istoty sprawy. Czy przebywanie w jednym domu jest spędzaniem czasu z rodziną? Czy podjęcie się projektu zapewni realne korzyści? Określenie esencji nie oznacza znalezienia usprawiedliwienia dla nicnierobienia.

Jakich umiejętności potrzebuje esencjonalista

Zaprojektowana metoda zarządzania sobą w czasie wymaga kilku kluczowych umiejętności. Po pierwsze asertywność. Esencjonalista odmawia dużo i często. Bardzo spodobała mi się zacytowana w książce odpowiedź pracownika na polecenie wzięcia na siebie dodatkowych zadań; „Z przyjemnością uczynię to najważniejszą pozycją na liście moich priorytetów, z którego z pozostałych zadań mam zrezygnować?” Asertywność jest niezbędną cechą esencjonalisty. Takt, uprzejmość i odrobina dyplomacji również się przydają. Jednak kluczowe znaczenie ma umiejętność docierania do kluczowych elementów problemu.

Analitycznego myślenia można się nauczyć, uważność i samoświadomość pomagają wyciszyć szum informacyjny. Wyciszenie umysłu bardzo pomaga znaleźć rozwiązanie. Kolejną rzeczą jest oduczenie się „superaktywności”. Mózg potrzebuje czasu, spokoju i odrobiny nudy. Co robisz, gdy czekasz na przystanku? Pozwalasz myślom błądzić swobodnie, czy wyciągasz telefon? Wielu artystów przyznaje, że najlepsze pomysły wpadają im do głowy, gdy myślą o niebieskich migdałach. „Bujanie w obłokach” może być inwestycją w kreatywność.

Asertywność, umiejętność spokojnego analizowania problemu, wyciszenia się i snucia refleksji… Co jeszcze? Moim zdaniem najlepszym przyjacielem esencjonalisty jest Pareto i jego zasada 80 na 20. Dowiedz się jakim działaniom zawdzięczasz 80% efektów. To tylko 20% z tego co robisz.

Wady esencjonalizmu

Założenia esencjonalizmu przypadły mi do gustu. Odkryłem, że wiele z nich sam stosuję. Jednak nadmierne przywiązanie do raz ustalonej wizji życia może doprowadzić do skostnienia. Kiedy już uznamy, co wnosi wartość do naszego życia: jakie aktywności, filmy, książki, ludzie, rzeczy nas uszczęśliwiają możemy stworzyć sobie własny, idealny świat. Niestety jest ryzyko, że zbudujemy tęczową bańkę odgradzającą nas od świata. Nie będzie nam się chciało tracić czasu na niemiłych ludzi, kiepskie filmy i nierozwijające aktywności.

Jednak Ci nieprzyjemni ludzie, o kompletnie idiotycznych poglądach często zmuszają nas do rozwoju. Intelektualne poszukiwania wymagają czasem wyjścia poza to, co znane, przyjemne i wygodne. Powierzchownie rozumiany esencjonalizm może okazać się pułapką. W przypadku młodych ludzi może okazać się zabójczy. Miłośnik filozofii zbyt szybko może odciąć się od kultury popularnej, a fan komiksów znajdzie świetną wymówkę, by nie sięgać po Platona. Z konieczności esencjonalistę musi cechować wybredność, ale w poszukiwaniu doskonałości łatwo zlekceważyć rzeczy może nie cudowne, ale po prostu miłe i przyjemne.

Esencjonalizm – wyciskanie esencji z życia
Podziel się: