Jak pozbyć się perfekcjonizmu? | Król Czasu

perfekcjonizm

Perfekcjonizm wydaje się najmodniejszą wadą XXI wieku, uwielbiamy z nią bezskutecznie walczyć. Gdybym dostawał złotówkę, za każdym razem, gdy słyszę, jak ktoś ubolewa nad swym perfekcjonizmem, jednocześnie chwaląc się pracowitością i krytykując bliźnich, miałbym bardzo wiele monet. Jednak w tym właśnie tkwi źródło problemu.

Perfekcjonizm utożsamiany jest z mnóstwem zalet: dokładnością, ambicją, pracowitością, punktualnością i rzetelnością. Co więcej, on na tych przymiotach jest zbudowany. Przypomina raka, który stworzony ze sprawnie funkcjonujących komórek stopniowo zabija swego żywiciela. Jak przestać żywić perfekcjonizm? Jeśli przybrał chorobliwe rozmiary umów się z psychologiem, jednak jeśli nie jest tak źle, mam nadzieję, że znajdziesz tu parę wskazówek.

Na złość perfekcjonizmowi zaakceptuj siebie

Brzmi jak banał z poradników Bridget Jones, aż nie wierzę, że to napisałem, ale samoakceptacja zabiera perfekcjonizmowi paliwo. Główną cechą perfekcjonisty jest uporczywe dążenie do doskonałości, wieczne nienasycenie i przesadna ambicja. Cechy te nie pojawiły się nagle. Nikt nie się z nimi nie rodzi, ale nadmiernie wymagający rodzice pięknie je rozwijają.

Dzieci surowo krytykowane za potknięcia, dostrzegane tylko wówczas, gdy odnoszą sukcesy, uczą się, że na miłość i uwagę trzeba sobie zasłużyć, więc całe życie na nie pracują. Samoakceptacja może przerwać ten mechanizm. Perfekcjonista chce być nadczłowiekiem, przyznanie, że bycie człowiekiem wystarczy, to pierwszy krok w pozbywaniu się perfekcjonizmu.

Przestań się chwalić perfekcjonizmem i używać go jako wymówki

Perfekcjonizm utrudnia osiąganie celów życiowych, ale jednocześnie uspokaja sumienie. Tak miło zarzucać niekompetencję ludziom, którzy odnieśli sukces. Perfekcjonizm doskonale dogaduje się z prokrastynacją. Nie wykonać zadania, bo jest się leniem, to żadna sztuka, ale zwalanie spraw z powodu pracoholizmu brzmi całkiem inaczej.

Tak miło narzekać na brak wolnego czasu, wspominając jednocześnie o 72 godzinnym tygodniu pracy. Jeśli pracujesz zbyt ciężko, by doprowadzić sprawy do końca, to twój wysiłek jest bezsensowny. Jeśli każdy głupi potrafi pisać w internecie, bądź tym głupim, Rada Języka Polskiego nie ma zwyczaju publicznie piętnować za literówki. Jeśli byle nieudacznik potrafi założyć prosperującą firmę-do dzieła.

Brak perfekcjonizmu nie oznacza bylejakości

Perfekcjoniści często myślą w kategoriach czerni i bieli: albo coś jest zrobione idealnie, albo niedbale. Jeżeli ktoś zbudował swoją tożsamość na ambicji, dokładności i rzetelności przeraża go wizja zamienienia się w spóźnialskiego, leniwego flejtucha. Na szczęście nie musi. Marnotrawstwem byłoby odrzucenie tak cennych cech charakteru. Trzeba je tylko ustawić na właściwym poziomie. Jak to zrobić?

Przed przystąpieniem do zadania ustal sobie akceptowalne standardy

Zanim zaczniesz cokolwiek robić ustal jaki poziom jakości jesteś w stanie zaakceptować. Nie, jaki Ci odpowiada, ale jaki jesteś w stanie tolerować. I trzymaj się tego. Gdy osiągniesz ten poziom kończ. Perfekcjonizm tylko Cię spowalnia. Jeśli trzeba określ standardy dla wszystkich faz procesu.

Wielu z nas utyka na określonej fazie projektu, na przykład w nieskończoność porządkuje notatki. Zrób przeczytaj, nie poprawiaj strzałek na mapie myśli i nie sprawdzaj w „Słowniku ortograficznym” jak poprawnie napisać „gżegżółka”, tylko użyj słowa „ptak’. Jeśli nie wiesz, który odcień beżu lepiej nadaje się na wizytówki zamknij oczy i wskaż palcem.

Określ priorytety i standardy

Nie wszystko jest tak samo ważne. Jeśli nie masz listy priorytetów, to ją zrób. Staraj się jednak by nie była zbyt długa. Raz na zawsze ustal, że sprzątanie mieszkania na błysk jest ważniejsze niż spędzanie czasu z bliskimi. Oczywiście ironizuję, ale jeśli mamy określić standardy to trzeba podzielić swe życie na części pierwsze. Jaki poziom bałaganu jestem w stanie zaakceptować? Ile czasu chce poświęcić na dokształcanie? Co jestem w stanie zaniedbać? Perfekcjonista po prostu nie wie, co może zrobić nieidealnie lub z czego zrezygnować.

Przydziel sobie czas na wykonanie poszczególnych czynności

Walka z prawem Parkinsona przydaje się w zmaganiach z perfekcjonizmem. Ustal standardy i przyznaj sobie określoną ilość czasu. Jako ambitny z natury perfekcjonista postarasz się nie zawieść, jednak może Ci go nie starczyć na zajmowanie się nieistotnymi drobiazgami. Być może będziesz musiał zrezygnować z niektórych czynności. I oto chodzi.

Zacznij od drobiazgów

Trudno w jeden dzień zmienić wieloletnie przyzwyczajenia. Skoro określiłeś sobie standardy, naukę odpuszczania sobie zacznij od najmniej istotnych drobiazgów. Stopniowo przyzwyczaisz się, że świat się nie wali, gdy plan nie został wykonany w 200%, a ty nie padasz ze zmęczenia. Większość perfekcjonistów doskonale zdaje sobie sprawę, jakim czynnościom poświęcają zbyt wiele uwagi. Być może dobrym pomysłem dla nich byłoby prowadzenie listy „Tego nie zrobię”.

Przestań traktować siebie jak maszynę

Perfekcjonista musi być stale zajęty. Nawet odpoczynek, jeśli już się zdarza, uzasadniany jest ładowaniem baterii, sen i jedzenie służą produktywności. Perfekcjonista nie tyle dba o siebie, co o swe moce produkcyjne, konserwuje maszynę. W ramach terapii pozwól sobie na chwilę lenistwa. Nie, odnawiania energii, tylko zwyczajnego błogiego nieróbstwa,moment, w którym możesz zrobić wszystko co Ci przyjdzie do głowy lub nie zrobić nic. Chwila niczym niezmąconego relaksu prawdopodobnie więcej zrobi dla Twej efektywności niż odpoczywanie zgodne z planem, ale walczysz z perfekcjonizmem, a nie z produktywnością.

Na perfekcjonizm składa się wiele cech, które cenimy, dlatego walka z nim jest tak trudna i wyczerpująca. Warto być sumiennym, punktualnym, dokładnym i pracowitym. Jednak zalety te w nadmiernym stopniu stają się kulą u nogi. Naprawdę nie opłaca się bycie drobiazgowym, pedantycznym niewolnikiem szeregu drobnych nawyków.

Jak pozbyć się perfekcjonizmu?
Podziel się: