wiosenne zmęczenie

Wiosna idzie! Żonkile, tulipany i zmęczenie. Spać się chce! Może jeszcze pół tabliczki czekolady, kolejną filiżankę kawy, by jakoś odpędzić nadchodzący po południu kryzys? Nadejściu najpiękniejszej pory roku towarzyszy stan wyczerpania.

Zmęczenie wiosenne nie jest wymysłem hipochondryków, tylko naturalną reakcją organizmu przygotowującego się do zmiany pór roku. Około 50-60% Europejczyków odczuwa jego nieprzyjemne skutki. Tempo życia, niezdrowa dieta, brak snu i nadmiar zadań nasilają objawy przednówkowego kryzysu, ale nie są jego bezpośrednimi przyczynami.

Główny winowajca-serotonina

Hormon szczęścia w pewnych okolicznościach może pozbawiać chęci do jakiegokolwiek działania. Bynajmniej nie jest to przyjemna błogość. Wraz z coraz dłuższymi dniami i większą ilością światła słonecznego zmienia się gospodarka hormonalna. Organizm wytwarza mniej melatoniny (hormon snu), a więcej serotoniny. Wydawałoby się, że to bardzo dobra wiadomość. W końcu hormon ten odpowiada za odczuwanie przyjemności, a zaburzenia w jego wytwarzaniu mogą prowadzić do depresji.

Jednak z badań prof. Jeana – Francois Perriera z Uniwersytetu w Kopenhadze wynika, że nadmiar może być równie przykry jak niedobór. Badając sportowców Perrier dowiódł, że zbyt wysoki poziom serotoniny powoduje tzw. zmęczenie centralne. Do sprawnie działających mięśni mózg wysyła informację, że trzeba odpocząć. Siła sygnału może powalić maratończyka. Człowiek przystaje lub nawet pada na trasie, nie może wykonać ani jednego ruchu więcej bez względu na to jak uparcie się motywuje.

Mniej widowiskowa postać zmęczenia centralnego dopada nas na wiosnę. Cudowne słoneczko skłania mózg do produkcji serotoniny. Wkrótce pojawia się nadwyżka, której symptomem jest pogorszenie samopoczucia. Z czasem organizm przystosowuje się do nowego poziomu hormonu szczęścia i wszystko wraca do normy.

Stres, dieta, niewyspanie i brak ruchu

Poprzednie generacje były lepiej przystosowane do naturalnego cyklu pór roku i słabiej odczuwały tzw. wiosenne zmęczenie. Nadmiar serotoniny w połączeniu ze złą dietą, niewyspaniem, stresem i niedotlenieniem, osłabieniem po zimowych infekcjach tworzy zabójczą mieszankę. Wiele osób po zimie ma realne powody do zmęczenia, zwłaszcza że chroniczna bezsenność powoli urasta do rangi plagi XXI wieku. Do tego należy dodać zamknięcie w ciasnych pomieszczeniach.

Z uporem maniaka będę twierdził, że brak ruchu i tlenu nikomu jeszcze nie wyszedł na zdrowie. Na niską emisję nic nie poradzimy, ale wiele osób nie potrafi zmusić się do spaceru nawet gdy powietrze jest krystalicznie czyste. Zimowy bezruch także nie ułatwia sprawy. Ruch pobudza wydzielanie hormonów szczęścia. Być może regularne dawki endorfin złagodziłyby skutki nagłej nadprodukcji? Zimowe folgowanie sobie także na dłuższą metę nie przynosi nic dobrego.

Jeśli nadprogramowe kilogramy pochodzą z niezdrowej żywności to najprawdopodobniej towarzyszą im niedobory kluczowych dla samopoczucia minerałów i witamin. Niestety, w wielu przypadkach dochodzi do sytuacji, gdy skatowane złą dietą, niewyspaniem, stresem organizmy dostają kolejnego kopniaka.

Jak złagodzić skutki wiosennego zmęczenia

Na dobre samopoczucie wiosną trzeba pracować całą jesień i zimę. Jednym z kluczowych czynników jest dieta. Niedobór cynku, magnezu, witamin z grupy niekorzystnie odbija się na samopoczuciu.

Dbaj o poziom witamin i minerałów

Zimą wprawdzie potrzebujemy treściwych i rozgrzewających pokarmów, ale nie znaczy to, że mamy uciekać od warzyw i owoców. W chwili, gdy jabłka są droższe od pomarańczy, waham się pisać o krajowych produktach, ale buraki, kiszona kapusta i ogórki,warzywa korzeniowe,cebula oraz czosnek mają mnóstwo wartości odżywczych, a nie kosztują kroci.

Internet pełen jest ciekawych przepisów, nikt nie musi jeść przez pół roku trzech tych samych surówek. Jarzynowe zupy i gulasze dobrze sycą i rozgrzewają. Człowiek ma mniejszą ochotę na pocieszanie się słodyczami. Uprawa kiełków także nie jest skomplikowanym przedsięwzięciem. W ostateczności zostaje wysianie rzeżuchy na ligninie. Zastrzyk witamin i minerałów na pewno pomoże w zwalczaniu wiosennego zmęczenia.

Ruch i powietrze

Każdemu serdecznie rekomenduję codzienny spacer bez względu na pogodę. Nawet zimą można złapać choćby mikroskopijną dawkę promieni słonecznych, poza tym spacer poprawia humor i uodparnia. Dziwnym trafem te z moich koleżanek z pracy, które korzystają z komunikacji miejskiej i lubią się ruszać rzadziej chorują od osób przyjeżdżających samochodami. Dziewczyny muszą dojść do przystanków, postać chwilę w deszczu lub śniegu, czasami wysiąść wcześniej, by zrobić zakupy, oddać książki do biblioteki lub wstąpić do fryzjera. W rezultacie niestraszne im wahania temperatury i zmiany pogody.

Sam odkąd kilka lat temu wprowadziłem spacer do swego planu dnia, zauważyłem poprawę samopoczucia. Nie pamiętam już kiedy ostatnio poważnie zachorowałem. Nie żebym lubił chodzić w mżawce, ale hartowanie się ma swoje plusy. Regularne ćwiczenia nawet zimą pomagają utrzymać wysoki poziom serotoniny i zachować sprawność. Nie wszyscy lubią biegać w trzaskających mrozach, ale są inne alternatywy. Zawsze można w domu rozłożyć koc i uruchomić trening z you tube.

Odpowiednia ilość snu

Niewyspanie nikomu nie służy. Gdy pojawią się pierwsze oznaki wiosennego zmęczenia nie pogarszaj sytuacji sypiając po 5 godzin dziennie. Spróbuj kłaść się do łóżka o ustalonej porze, nawet jeśli początkowo nie będziesz potrafił przespać 8 godzin organizm doceni odcięcie od komputera.

Zrobiłem wszystko i tak padam z nóg

Zdrowa dieta, ruch i świeże powietrze złagodzą skutki zmęczenia wiosennego, może nawet znajdziesz się w gronie 40% szczęśliwców, których ono nie dotyczy? Jeśli już się pojawi, po prostu je przeczekaj. Zwolnij na chwilę tempo i wychodź jak najczęściej z domu. Słońce, świeże powietrze pomogą twojemu organizmowi szybciej przystosować się do zwiększonej ilości serotoniny.

Jak sobie radzić z wiosennym zmęczeniem
Podziel się: