marazm

Czasami człowieka dopada marazm. Dni niczym się od siebie nie różnią. Życie przestało mieć smak, zapach i kolory. Usta są pełne szarego pyłu, ale brakuje sił, by wygrzebać się z dołka. Wcześniej, codziennie po trochu ktoś pogrążał się w stagnacji. Tkwił w strefie komfortu, aż z miękkiego koca stała się nieprzyjemną, zimną i mokrą płachtą.

Co to jest marazm

Marazm to zastój, bezwład, przekonanie o niemożności zrobienia czegokolwiek i wprowadzenia jakichkolwiek zmian. Człowiek ma wrażenie, że znalazł się w pułapce, z której nigdy już się nie wydostanie. Wie, że sam jest winien zaistniałej sytuacji, próbował się z niej wydostać, od czasu do czasu nadal podejmuje jakieś wysiłki, ale doskonale rozumie, że jest na przegranej pozycji. Każdy trud obróci się w niwecz. W końcu przestaje walczyć. Inercja, bezwład wspierają marazm.

Miłośnik literatury może próbować pocieszyć się porównywaniem swej kondycji do przeżyć ulubionych pisarzy bądź ich bohaterów, ale następujący po tym seans użalania się nad sobą jeszcze pogarsza jego samopoczucie. Od czasu do czasu w taki stan popada większość osób. Podróż ciemną doliną nie należy do przyjemnych, ale wiele można się o sobie dowiedzieć.

Jak wpadamy w marazm

Kocham swoją strefę komfortu, ale zbyt długie przebywanie w niej nie jest dla mnie zdrowe. Marazm pojawia się tam, gdzie nie ma ruchu, nic się nie zmienia, decyzje zapadają automatycznie, a każdy dzień jest łatwy do przewidzenia. Przyjemna codzienna rutyna staje się nudna, a zwykłe czynności przestają dawać satysfakcję. Złe samopoczucie powinno być pierwszym znakiem ostrzegawczym.

Jeśli, mimo powtarzania tych samych czynności, jest Ci w życiu dobrze i tryskasz energią prawdopodobnie nauczyłeś się być szczęśliwy. Jednak jeśli z zewnątrz wszystko układa się wspaniale, a Ty masz wrażenie, że zamieniasz się w automat, prawdopodobnie zaczynasz wchodzić do grupy ryzyka.

Marazm kocha bezwładność, a większość ludzi jest sumą swych przyzwyczajeń. W większości sytuacji działamy na autopilocie. Gdy jest wygodnie za wszelką cenę dążymy do utrzymania błogostanu. Gdy zaczynamy unikać podejmowania nowych wyzwań, powoli zaczynami grzęznąć w strefie komfortu. Na początku jest miło, ciepło i bezpiecznie. Z czasem robi się nudno, szaro i nijako. Powoli zaczyna brakować powietrza.

Strategie ratunku

Określ cel

Nikt nie lubi narażać się na trud i niewygody, ale to one nas hartują i pomagają się rozwijać. Marazm nie lubi zmiany, więc najprostszą, najbardziej oczywistą taktyką byłoby wyjście poza strefę komfortu. Wielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę, podejmują nowe wyzwanie i próbują coś zmienić w swoim życiu. Nie wiedzą dokładnie jak ma wyglądać metamorfoza, co chcą zmienić i jak. Jedyne, czego są pewni, to przekonanie, że coś muszą zrobić.

Najczęściej losowo wybierają jakiś popularny cel np.: przebiec 10 m i po okresie entuzjazmu wpadają w stare koleiny. Byle jakie zadanie nie wystarczy, by pokonać rutynę. Musi to być, coś czego naprawdę chcesz. Przypomnij sobie marzenie z podstawówki lub chwyć się nawracającej myśli o zdobyciu jakiejś umiejętności i wyznacz sobie cel. Ustal co chcesz zmienić, jak i na kiedy.

Wyobraź sobie swe idealne życie. Bardzo możliwe, że przypomina te, które prowadzisz teraz, tylko jest w nim coś jeszcze: szczęśliwy związek, lepsza posada, nowe doświadczenia, balkon z kwiatkami. Postaraj się to określić i zamień na cel. Następnie uruchom pokłady samodyscypliny.

Wprowadź zmianę

Jestem niestrudzonym orędownikiem małych, stopniowych zmian, ale w przypadku marazmu taktyka ta może zawieść. Małe, powolne zmiany trudno zauważyć, a w pierwszej fazie walki z marazmem potrzeba solidnego motywacyjnego kopniaka. Zanim zaczniesz realizację głównego celu postaraj się odnieść spektakularny sukces w innej dziedzinie. Posprzątaj mieszkanie, zrób coś, co długo odwlekałeś. Naprawdę potrzebujesz dobrego nastawienia.

Po drugie z małych zmian łatwo się wycofać. Codzienność to potężna siła. Otaczający nas ludzie zwykle wspierają nasz sposób życia, nawet jeśli czegoś nie pochwalają są do tego przyzwyczajeni. Gdy postanowisz biegać co drugi dzień, jest duże prawdopodobieństwo, że coś Ci to uniemożliwi. Koleżanka wpadnie na plotki, mąż/żona ugotuje pyszny obiad, samochód się zepsuje i trzeba go będzie oddać do mechanika. Jeżeli się nie uda w piątek, spróbuj w sobotę. Wykorzystaj początkowy zapał, a potem uruchom samodyscyplinę.

Znajdź nowych znajomych

Jeśli środowisko wtłacza Cię w stare koleiny znajdź chociaż jednego nowego znajomego. Nie namawiam do porzucenia starych przyjaźni (chyba że są toksyczne) lub wykasowania numerów w książce telefonicznej. Jednak, cytując Einsteina: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać oczekiwać innych rezultatów”.

Otaczający nas ludzie są jednym z powodów dla którego robimy stale to samo. Jednak znalezienie nowych znajomych wcale nie jest takie łatwe jakby się wydawało. Po osiągnięciu dorosłości obracamy się w kręgach ludzi podobnych do nas, a nowych przyjaciół poznajemy za pośrednictwem starych. W tym wypadku warto zboczyć ze zwykłych dróg, zapisać się na jakieś zajęcia dodatkowe, poszukać nowego hobby. Zwykle,gdy zaczniesz interesować się czymś nowym, zjawią się odpowiedni ludzie.

Znieś ból

Tkwienie w marazmie może i nie jest przyjemne, ale nie wymaga wysiłku. Zmiana wiąże się z gigantyczną pracą nad sobą, wyrzeczeniami, zbudowaniem nowej tożsamości. Człowiek, któremu się nie chce, musi przeobrazić się w osobnika z pomysłem na życie. Przyzwyczajenia są wygodne, automatyczne, natomiast łamanie nawyków wymaga stałej czujności. Nierobienie tego co do tej pory może być najtrudniejszą rzeczą w życiu. Łańcuch produktywności, afirmacje i inne techniki medytacyjne mogą pomóc wytrwać w postanowieniu, ale łatwo nie będzie.

Bądź dla siebie łagodny

Zmieniasz się, żeby było Ci lepiej. Nie raz zdarzy Ci się działać na starym autopilocie. Nie czyń sobie wyrzutów. Przeanalizuj okoliczności wpadki i następnym razem staraj się przechytrzyć siły stagnacji. W końcu nie spędziłeś całego życia w marazmie. To przelotny stan. Wygrzebiesz się.

Jak wydostać się z marazmu
Podziel się: