jedzenie na studiach

Woreczek ugotowanego ryżu polany ketchupem albo łychą dżemu truskawkowego, ziemniaki zasmażane z cebulą, chleb z pasztetem, kotlety mielone z konserwy turystycznej, zupa z serka topionego z grzankami.

Studenckie klasyki. Menu niezdrowe i monotonne, ale za to tanie i zapychające. Początek studiów często oznacza nastanie ery śmieciowego jedzenia. Kończą się pełnowartościowe domowe obiady, kolacje i śniadania z urozmaiconej zawartości rodzicielskiej lodówki.

Jedzenie na studiach często opiera się na fast foodach i bułkach z pasztetem lub dżemem truskawkowym. Te wszystkie kebaby i najtańsze kanapki w Mc Donald’s nawet nie smakują. Wydają się jedyną opcją. Studentowi brak czasu, pieniędzy i umiejętności, by odżywiać się racjonalnie. Dziwne godziny zajęć, zmęczenie i ziejąca otchłań w portfelu podobno uniemożliwiają żywienie zgodne z zaleceniami dietetyków.

Pomyśl o jedzeniu jako inwestycji w produktywność. Samochód bez paliwa lub na kiepskiej benzynie nie będzie działał tak jak powinien. Jedzenie na studiach nie musi być niezdrowe, monotonne i niesmaczne.

Gdzie student może zjeść?

Ograniczony budżet usuwa z pola widzenia eleganckie restauracje. Zostają stołówki studenckie, bary mleczne, fast foody i własna kuchnia. Stołówki studenckie to całkiem praktyczne rozwiązanie, jeżeli są blisko uczelni. Obiady są stosunkowo niedrogie, pożywne i na pewno bardziej wartościowe od fast foodów. Bywa, że smaczne.

Drugą opcją są bary mleczne. Jeśli ktoś lubi pierogi na pewno zaspokoi swój apetyt. Fast food wbrew pozorom wychodzi najdrożej. Kebab kosztuje ponad 10 zł. Zakładając, że trzy razy w tygodniu będziesz stołował się „U Turka” wydasz 120-200 zł miesięcznie. Za tę sumę mógłbyś ugotować sobie całe mnóstwo zdrowego jedzenia.

Okazjonalny hamburger nie zrujnuje zdrowia ani budżetu, ale najtaniej, najzdrowiej i wbrew pozorom najszybciej wychodzi samodzielne gotowanie. Adres taniego baru mlecznego warto wykorzystać w kryzysowej sytuacji lub gdy najdzie nagła ochota na gołąbki. Jednak najlepiej gotować samemu, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na kino z sympatią. W dodatku człowiek, która na studiach potrafi wyczarować dobre jedzenie zyskuje kilka punktów atrakcyjności. 🙂

Jedzenie na studiach a brak czasu

Najczęstszą wymówką przeciw samodzielnemu gotowaniu jest twierdzenie, że zajmuje ono czas. To prawda, ale czekanie na kebab także.

Jest mnóstwo potraw, których przygotowanie nie wymaga długiego stania przy garach. Wiele dań można przyrządzić w większej ilości, a potem tylko podgrzać lub lekko zmodyfikować. W dobie internetu znalezienie szybkich, tanich przepisów nie nastręcza trudności.

Poproś mamę, by Ci dała kilka lekcji gotowania. Zupa, prosty sos, surówka to łatwizna. W dodatku w sklepach jest cała masa półproduktów. Mieszanki mrożonych warzyw, kasze, makarony nie wymagają długiej obróbki. Kasza w woreczku jest o wiele mniej wartościowa od ugotowanej w tradycyjny sposób(wyciekają witaminy B, a woreczek zawiera szkodliwy Bisfenol A), ale od czegoś trzeba zacząć.

Obranie i pokrojenie warzyw wychodzi taniej od kupowania gotowych kombinacji, ale zajmuj więcej czasu. Na czarną godzinę miej kuskus i mieszankę warzyw. Zalewasz kaszę dorącą wodą lub bulionem, dochodzi w 3-5 minut, przygotowujesz warzywa, jeśli masz w lodówce wędlinę lub kawałek sera dodajesz do potrawy. Cała operacja nie zajmuje nawet 20 minut. Równie długo będziesz czekał na swoją kolej w barze.

Zdrowe jedzenie jest nieosiągalne dla studenta

Jeśli zamierzasz używać na co dzień bakłażanów, mango, awokado i nasion chia to tak. Jednak bazowanie na kaszach i warzywach sezonowych pozwala znacznie zredukować koszty. Planowanie menu, myślenie krok do przodu i znajomość kilku kulinarnych sztuczek również się przydają.

Jeśli kupisz pierś kurczaka, możesz przygotować z niej kotlet i mieć jeden pełnowartościowy posiłek. Z ziemniakami i surówką wyjdzie taniej niż w barze. Jednak krojąc mięso na małe kawałki, łącząc z ryżem/ makaronem i warzywami możesz wykroić z tego dwa lub trzy obiady.

Jeśli znasz dwa przepisy na marynaty i pokombinujesz z dodatkami potrawy mogą zupełnie inaczej smakować. Kurczak z ananasem z puszki i wschodnimi przyprawami i poczciwa potrawka z marchewką i groszkiem to jednak dwa różne dania. Kupuj sezonowo i śledź promocje w supermarketach. Rozejrzyj się po okolicy, może okazać się, że w pobliżu jest targ lub dobry warzywniak.

Nie wyrzucaj żywności

Jedzenie na studiach nie może być drogie, więc włącz się w krucjatę przeciw marnowaniu żywności.

Zgniecione pomidory nadają się na sos, z czerstwego chleba można zrobić zupę lub grzanki, a zeschnięty kawałek sera zużyć do zapiekanki. Nie jedz zepsutego jedzenia, nie gromadź ogromnych ilości łatwo psujących się produktów, ale nie pozbywaj się beztrosko ingrediencji do całkiem smacznych dań.

Naucz się mrozić, przygotowywać większe porcje i odpowiednio przechowywać produkty. Ugotowaną kaszę jaglaną możesz podzielić na porcję, zjeść z jabłkami, sosem lub zrobić z niej kotlety. Pokochaj ziemniaki. Przylgnęła do nich zła sława pracochłonnej potrawy, ale obranie dwóch dużych kartofli zajmuje minutkę, gotowane pod przykryciem we wrzącej wodzie, będą gotowe równie szybko jak kasza.

Nie bazuj na słoikach

We wpisie o jedzeniu na studiach trudno pominąć temat słoików. Twoja mama ma lepsze rzeczy do roboty niż gotowanie Ci zupy, albo podgotowywanie makaronu (widziałem jak dziewczyna przywoziła z domu ugotowany ), a w Twoim plecaku/ walizce jest zbyt mało miejsca, by przewozić te wszystkie słoiki. Oczywiście na prawdziwe rarytasy miejsce się znajdzie, ale jesteś już dużą dziewczynką/ chłopcem i umiesz ugotować sobie ziemniaki.

Jeśli chcesz tanio gotować potrzebujesz różnorodnych przypraw, odrobiny wyobraźni i wiedzy kulinarnej oraz umiejętności planowania budżetu. Nie jest to blog o oszczędzaniu, ale dobrze na początku miesiąca wiedzieć jaką sumę można przeznaczyć na jedzenie. Z internetu i od mamy można poznać parę patentów na kryzysowe sytuację. Mnie ratowało jajko sadzone z grahamką i gotowanymi brokułami. Jedzenie na studiach nie musi sprawdzać się do kebabu na początku miesiąca, bułki z pasztetem w środku i suchej bułki ostatniego.

Jedzenie na studiach
Podziel się: