bible-1679747_1280
Coś takiego jak zarządzanie czasem nie istnieje!- ta myśl niedawno pojawiła się z mojej głowie zupełnie niespodziewanie. Chociaż pojawiła się to zdecydowanie nieodpowiednie słowo. Ona uderzyła mnie obuchem w głowę z całą mocą i całkowicie zmieniła mój sposób pstrzegania wszystkich metod zarządzania czasem i organizacji czasu. No bo jak to tak… Zarządzać czasem, czyli mieć władzę nad czymś, nad czym z założenia władzy mieć nie można. Czas jest zupełnie od nas niezależny, możemy sobie chcieć go okiełznać, ale i tak on będzie płynął w swoim tylko tempie, za nic mając nasze starania. Czas, który tak bardzo chcemy sobie podporządkować, nigdy nie będzie naszą własnością. To niezmienne 24 godziny. Ani mniej, ani więcej. Zarządzanie czasem nie istnieje. Nie ma takiej opcji po prostu. Czasem zarządzać nie można i już. Jednak sobą w czasie- jak najbardziej! To jest znacząca różnica, przyznaj sam. W pierwszym przypadku, kiedy chcesz zająć się tymi 24 upływającymi godzinami, odwołujesz się do czynników zewnętrznych, na które nie masz absolutnie żadnego wpływu. W tym momencie Twój mózg automatycznie wysyła Ci wiadomość: „Aha, czyli będę zarządzał czasem, czyli czymś, nad czym nie mam kontroli. No tak. Jeśli więc powinie mi się noga, to nie będzie moja wina, bo przecież upływ godzin leży poza moim zasięgiem.” No cóż, cudowna wymówka dla kogoś, komu się nie chce, kto się boi, kto nie za bardzo ma ochotę… Świetna furtka, która prowadzi prosto na manowce- do masy usprawiedliwień i wciąż osłabiającej się motywacji. A przecież nie tego chcesz, nie o tym marzysz, prawda?

Zarządzaj sobą w czasie

Pomyśl teraz, że zmieniasz ten schemat i zamiast zarządzać czasem, będziesz zarządzał sobą w czasie. Co robi Twój mózg? W jednej sekundzie jest gotowy do działania, ponieważ dałeś mu jasny przekaz- że to Ty i nikt inny kontroluje sytuacje i to Ty i nikt inny jest sprawcą danego stanu rzeczy, w końcu to Ty i nikt inny jest odpowiedzialny za wszystkie wymówki i niepowodzenia. Nawet jeśli ta perspektywa z samego początku nieco Cię zniechęca, głowa do góry 🙂 O tym właśnie w tym wszystkim chodzi, żeby zdać sobie sprawę ze swojej mocy sprawczej, żeby wziąć odpowiedzialność za swoje wybory i przeżyć życie właśnie tak, jak tego chcesz. Taka postawa to jedyny skuteczny sposób na realizację swoich życiowych planów, założeń i spełnienie nawet najskrytszych marzeń. Pomyśl- możesz wszystko, jeśli tylko chcesz, jeśli tylko uwierzysz w siebie, jeśli tylko przestaniesz zrzucać odpowiedzialność za swoje niepowodzenia na innych. A teraz zrób coś dla mnie. Zrób ten pierwszy krok ku realizacji swoich postanowień. Stań przed lustrem, spójrz na siebie i powiedz głośno i wyraźnie, co sobie założyłeś, jaki masz cel i jak długi czas sobie dajesz, żeby go osiągnąć. Wiem, że możesz czuć się dziwnie, wykonując to ćwiczenie, ale uwierz mi, to naprawdę działa! Samego siebie najtrudniej oszukać, więc powiedz właśnie sobie, czego tak naprawdę chcesz.

Księga Celów

Przy realizacji postanowień bardzo pomocna jest tak zwana Księga Celów. Być może o niej słyszałeś, być może nie. Brzmi trochę magicznie, niczym żywcem wyjęta z Bajki o Alladynie, ale z magią ma ona niewiele wspólnego. Niektórym jawi się ona jako ta lampa, z której za chwilę wyskoczy Dżin i spełni Twoje prośby, ale to nie tak. Księga to jedno, ale największy udział w tym wszystkim ma Twoja praca i samozaparcie. Czy więc ta księga tak naprawdę jest? Jeśli wyobraziłeś sobie starożytne pożółkłe zapiski, zawierające jakieś tajemne zaklęcia na powodzenie i wielkie szczęście w życiu, to natychmiast pozbądź się tych mrzonek. Księga Celów to narzędzie do zarządzania sobą w czasie, czyli coś, co będzie Ci bardzo przydatne; zwłaszcza teraz, kiedy odkryłeś, że to najprostsza droga do zrealizowania marzeń.

Proponuję Ci stworzenie własnej Księgi Celów. To może być albo tylko dobra zabawa, albo coś, co odmieni Twoje życie o 180 stopni. Zaczynamy!

1. Kup ładny, gruby zeszyt. Podkreślam- ładny! bo marzenia zapisane w byle jakim, poplamionym i podartym notatniku przez Twoją podświadomość traktowane są właśnie w takim sposób- jako mało efektowne, mało znaczące, nic nie warte.

2. Swój cel wypisz na górze strony, np. napisać książkę/ pracę magisterską/ reportaż, wyrzeźbić ciało, zmienić pracę, wyremontować dom. itd.

3. Pod swoim celem wklej obrazki, które pomogą Ci ten cel zwizualizować. Mogą to być zdjęcia wycięte z gazety, wydrukowane z internetu lub Twoje własne rysunki. Możesz również robić notatki, zapisywać pomysły, w jaki sposób osiągniesz swój cel.

4. Wizualizację swojego największego marzenia umieść nad łóżkiem, tak żebyś zawsze widział ją przed zaśnięciem i rano po obudzeniu. Zrób plakat, który będzie Cię motywował do działania.

5. Codziennie zerkaj do swojej księgi. Poświęć chociaż 10 minut na cieszenie się swoimi marzeniami, a dzięki temu zyskasz niesamowitą motywację i energię do działania. Nie odkładaj księgi na półkę. Ona ma sens tylko wtedy, kiedy jest w ciągłym użyciu.

Nie bój się marzyć

Czy wiesz, że marzenia mają niesamowitą moc sprawczą? Jeśli za naszymi celami stoją marzenia, skuteczność ich realizacji rośnie ponad 100-krotnie. Warto marzyć! Ważne jest to, aby marzenia regularnie przekuwać w działanie, a w efekcie w realizację celów, a nie bujać w obłokach bez końca. Wszyscy ludzie sukcesu powtarzają to jak mantrę to właśnie marzenia, bujanie w obłokach czy sny na jawie zaprowadziły ich na sam szczyt.

Bujaj więc w obłokach na zdrowie! 🙂

Księga celów
Podziel się:
  • Bardzo lubię określenie „zarządzanie sobą w czasie”. Rzeczywiście daje ono poczucie jakiejś takiej mocy sprawczej nad własną osobą. Co do księgi celów- mam własną, chociaż nieco inaczej zorganizowaną 🙂 W zeszycie codziennie wypisuję sobie 10 celów na ten i przyszły rok. Cele te mają być realne, konkretne i możliwe do zrealizowania, najlepiej rozłożone w czasie. Tę czynność powtarzam codziennie rano. Kiedy przeczytałam o tej metodzie wydawała mi się ona jedną z tych „magicznych i nic niewnoszących”, ale okazało się, że świetnie się u mnie sprawdza. Pozdrawiam

    • Trzeba próbować i testować różne metody. Każdy jest inny, ale jestem przekonany, że w końcu któraś metoda zadziała i pojawią się efekty 🙂