zegarek

Swój pierwszy zegarek, jak większość dzieciaków, dostałem z okazji przystąpienia do pierwszej komunii świętej. Ściślej mówiąc dostałem kilka zegarków – do wyboru do koloru: tradycyjny mechaniczny na pasku, na łańcuszku, wygrywający melodyjki. Dostałem też obietnicę otrzymania otrzymania zegarka po pradziadku, gdy tylko wkroczę w wiek dorosły. Niezbyt się tym przejąłem-jak wszyscy koledzy z dumą obnosiłem „elektroniki”. Od mojej pierwszej komunii minęła cała epoka.

Do mierzenia upływającego czasu używałem smartfonów i smartwatchów, korzystałem z aplikacji analizujących każdą minutę mojego dnia, a jednak tradycyjny zegarek najlepiej spełnia moje potrzeby. Czasomierz po dziadku wymaga nieco zachodu, ale przyjemności z noszenia rodzinnej pamiątki wynagradza konieczność nakręcania mechanizmu. Zresztą komórkę też trzeba ładować. Tani zegarek na baterie, którego nie trzeba ładować, za to z wyraźnym cyferblatem daje poczucie bezpieczeństwa i spokoju, którego nie są w stanie zaoferować technologiczne nowinki.

Korzyści z noszenia zegarka

Zwykły zegarek na rękę w dobie smartfonów i smartwatchów wydaje się anachronizmem- przecież on tylko pokazuje godzinę. Nic więcej nie robi: nie przesyła wiadomości, nie mierzy liczby kroków, nie monitoruje diety… Kiedyś uważałem to za wadę, ale po przetestowaniu wszystkich wielofunkcyjnych urządzeń, mogę śmiało stwierdzić, że ta prostota pomaga zapewnić koncentrację i zapanować nad czasem.

Minimalizm technologiczny potrafi zaoszczędzić sporo czasu. Smartfon kusi dostępem do internetu, wiadomościami od znajomych, kolekcją fotografii. Ten nieprzebrany sezam utrudnia skupienie się na jednym zadaniu i wytrąca z rytmu. W dodatku wszystkie urządzenia typu smart łatwo się rozładowują, a zegarek może działać nieprzerwanie przez bardzo długi czas.

Pomoc w skupieniu uwagi

Przede wszystkim zegarek jest stale widoczny, niezbyt interesujący, skuteczny. Nie trzeba go szukać, wyjmować z torby, wyciszać. Spojrzenie na nadgarstek wystarczy, by określić godzinę, oszacować, ile czasu zostało na uporanie się z daną sprawą. Nic nie odrywa uwagi. Nie ma natrętnych powiadomień, dźwięków, dzielonych ekranów. Ten minimalizm przekłada się na efektywność. Jestem w stanie więcej zrobić, gdy nie odrywam się od pracy, nie sprawdzam powiadomień, tętna ani wskaźnika aktywności.

Na wszystkie wiadomości odpowiadam w wybranym przez siebie czasie, czasem zdarza mi się coś przegapić, ale nigdy nie było to nic istotnego. Sportowe zegarki smart są świetne do monitorowania stylu życia, ale jeśli potrzebne mi absolutne skupienie, wybieram tradycyjny czasomierz, bez żadnych dodatkowych funkcji. Wymagam tylko czytelnej tarczy z wyraźnymi cyframi i porządnego paska.

Łatwa kontrola nad czasem

Tradycyjny zegarek najzwyczajniej w świecie jest bardzo wygodny. Kiedy regularnie jeździłem komunikacją miejską łatwiej i szybciej było zerknąć na nadgarstek niż wyciągać komórkę. Zegarek doskonale sprawdza się też podczas spotkań i szkoleń. Nie tylko dlatego, że łatwiej dyskretnie sprawdzić, ile czasu zostało do przerwy na kawę. Jako uczestnik nie muszę specjalnie kontrolować czasu, ale sytuacja zmienia się, gdy występuję w roli prowadzącego.

Przekonałem się, że łatwiej mi kontrolować przebieg spotkania, gdy widzę tradycyjną tarczę. Komórka i smartwatch rozpraszają, domagają się uwagi i przekazują zbyt wiele informacji. Podczas ważnej narady lub w kluczowej fazie zadania nie potrzebuję wiedzieć, ile kroków przeszedłem w ciągu dnia. Szybki rzut oka na cyferblat wystarczy, by zorientować się czy mam zaległości.

Niezawodność i wygoda

Zwykłe zegarki z kwarcową baterią chodzą przez kilka miesięcy. Nic nie trzeba z nimi robić. Ładowanie komórki nie jest może specjalnie uciążliwe, ale należy o tym pamiętać. W dodatku telefon ma paskudną właściwość rozładowywania się w najmniej odpowiednim momencie. Zegarek jest bardziej godny zaufania. Wprawdzie może się spóźniać lub przyspieszać, ale łatwo się zorientować, że trzeba wymienić baterię.

Wady zegarka

Największa zaleta tradycyjnego zegarka jest jednocześnie jego najgorszym felerem. Cyferblat ze wskazówkami może tylko pokazywać godzinę. Ludzie szukający wielofunkcyjnych rozwiązań i urządzeń typu „wszystko w jednym”nie będą zadowoleni z tej prostoty. Minimaliści mogą zarzucić czasomierzowi dublowanie funkcji. Po co dodatkowe urządzenie do mierzenia czasu, skoro ekran smartfonu wyświetla te same informacje?

Do niedawna niewątpliwą zaletą tradycyjnych czasomierzy była ich elegancja. Ładny zegarek dodawał otoczki wyrafinowania, luksusu, solidności. Jednak zegarki sportowe coraz lepiej wyglądają, niektóre modele można spokojnie zakładać do formalnych ubrań.

W dodatku coraz więcej osób trenuje. Smartwatch o wiele bardziej nadaje się do planowania treningów, monitorowania aktywności i regeneracji. Można obejść się bez niego, ale nie da się ukryć, że pod tym względem ułatwia życie.

Tradycyjny zegarek ma wiele ograniczeń i trzeba się z tym pogodzić. Dla mnie brak dodatkowych bodźców bywa ogromną zaletą. Kiedy zależy mi na skupieniu wybieram tradycyjny czasomierz, gdy chcę intensywniej trenować zakładam smartwatcha. Nawet bez dodatkowych gadżetów wiem ile mniej więcej śpię, chodzę i trenuję, więc na co dzień nie przejmuję się dokładnym monitorowaniem zdrowego stylu życia.

Czasem jednak trzeba mieć dokładne zdanie. Nie ukrywam, że bardzo podobają mi się tradycyjne zegarki, ale za największą zaletę uważam brak powiadomień i dodatkowych funkcji. Z tradycyjnym zegarkiem nic nie zakłóca koncentracji, mogę żyć tu i teraz, więc o wiele łatwiej wpada mi się w stan flow.

Magia zwyczajnego zegarka
Podziel się: