Minimalizm w zarządzaniu sobą w czasie | Król Czasu

zarządzanie sobą w czasie

Minimalizm i zarządzanie sobą w czasie są bliskimi kuzynami. Minimalista stara się pozbyć wszystkiego, co niepotrzebne, by zachować, to co istotne. Zarządzanie sobą w czasie jest dla mnie sztuką eliminowania zbędnych elementów. Tropię i usuwam bzdury, by mieć czas na rzeczy dla mnie ważne.

Minimalizm i zarządzanie sobą w czasie mają ze sobą wiele wspólnego, ale jak to w rodzinie, mogą też zażarcie się pokłócić. Organizowanie sobie życia zmienia się wówczas w szalony pęd ku byciu wiecznie zajętym i obładowanym najnowszymi technologicznymi gadżetami kolekcjonerem wykonanych zadań. Minimalizm lub staroświecki umiar stanowią zaporę przed pułapką nadmiernej produktywności. Zapał do organizowania, zarządzania, klasyfikowania może wręcz ograniczyć produktywność

Minimalizm w zarządzaniu sobą w czasie

Organizacyjny minimalista usuwa z pola widzenia rozpraszacze i przeszkody w osiąganiu celów. Ktoś, kto chce efektywnie zarządzać sobą w czasie nie stosuje nadmiernej ilości narzędzi, aplikacji, przeróżnych metod. Może zapisywać spotkania w jednym programie bądź w staroświeckim notesie, ale na pewno robi to w najwygodniejszej dla siebie formie.

Nie będzie rzucał się na najmodniejsze wynalazki, ale też nie będzie tkwił przy starych przyzwyczajeniach, bo tak robiło się zawsze. Minimalista przy jak najbardziej oszczędnych środkach osiąga maksymalne efekty. Fani organizacji sobą w czasie zwykle popełniają jeden z poniższych błędów.

Zbyt wiele gadżetów

Żyjemy w świecie technologicznych nowinek. Przy całym swoim sentymencie do papierowych książek nie ruszam się bez kindla. Technologia ogromnie ułatwia wykonanie czarnej roboty w zarządzaniu sobą w czasie. Układanie list, monitorowanie zadań przy pomocy odpowiednio dobranej aplikacji stają się nieporównanie łatwiejsze.

Specjalistyczne programy pomagają koordynować zaawansowane projekty lub szybciej wykonywać zawodowe zlecenia. Wprawdzie prawie z wszystkim można uporać się przy pomocy ołówka i kartki papieru, tylko po co? Wszystko można zrobić szybciej, lepiej, dokładniej. Radośnie rzucamy się na coraz to nowe aplikacje i narzędzia. Testujemy, próbujemy, a życie ucieka. Znam ludzi prowadzących kalendarz w smartfonie, papierowym notesie, domowej tablicy, komputerze, samoprzylepnych karteczkach przylepionych na biurku. Czy zapisanie tej samej informacji pięć razy naprawdę oszczędza czas?

Mnóstwo programów monitoruje naszą aktywność, ale dane trzeba wprowadzać i organizować, monitorowanie jest świetnym pomysłem tak długo jak śledzimy istotne w danym momencie parametry. Nadzorowanie wszystkiego pochłania zbyt wiele czasu i energii. Minimalizm, ograniczenie liczby narzędzi poprawi zarządzanie sobą w czasie.

Stosowanie wszystkich metod zarządzania sobą w czasie

Na świecie jest wiele pysznych dań, ale nie znaczy to, że w jednym momencie masz pochłonąć je wszystkie. Co więcej, jeśli te wyśmienite potrawy zmieszasz w jednym garnku,najprawdopodobniej otrzymasz niejadalne paskudztwo. Istnieje mnóstwo technik ułatwiających zarządzanie sobą w czasie, jedyny sposób, by przekonać się o ich efektywności to spróbować, ale nie wszystkie na raz.

Są sytuacje, w których współgra ze sobą nawet kilka metod, lecz najczęściej miksując różne techniki fundujemy sobie organizacyjny chaos. Po opanowaniu metody można wprowadzać modyfikacje lub łączyć ją z innymi, ale jednoczesne wprowadzanie kilku nowości rzadko kończy się dobrze. Pewien minimalizm w doborze środków wszystkim wyjdzie na zdrowie.

Brak długoterminowej strategii

Produktywność rozumiana jako odhaczenie kolejnych pozycji z listy rzeczy do zrobienia nie poprawi jakości życia. Priorytety, długoterminowe cele, życiowe wartości mogą pomóc w realizacji marzeń, ale trzeba najpierw je znać. Techniki muszą być następstwem wizji. W przeciwnym razie grozi nam, że pewnego dnia obudzimy się ze świadomością, że ciężko harując nic istotnego w życiu nie osiągnęliśmy.

Zainteresowanie produktywnością

Zarządzanie sobą w czasie to czysto praktyczna umiejętność. Kiedy przeradza się w hobby, robi się niebezpiecznie. Lepsza organizacja ma mi zapewnić dodatkowe chwile dla siebie, rodziny i przyjaciół. Nie mniej i nie więcej. Zainteresowanie produktywnością skłania do wypróbowywania nowych metod, wyszukiwania informacji, monitorowania, porównywania z innymi. Ktoś to musi robić, ale łatwo stracić z oczu nadrzędny kierunek.

Jeśli traktujesz produktywność jako użyteczne narzędzie, nie musisz być ekspertem od technik zarządzania sobą w czasie. Jeśli temat pasjonuje Cię sam w sobie, potraktuj go jak pełnoprawne hobby i znajdź czas.

Organizowanie wszystkiego

Czasami zastanawiam się jak bardzo można posunąć się w organizowaniu sobie i innym życia. Kiedyś chciałem nad wszystkim mieć kontrolę, podejmować najlepsze decyzje i efektywnie zarządzać każdą minutą. Brzmi ze wszech miar słusznie. To wyobraźcie sobie, że spędzacie urlop z gościem, który w chwili, gdy najlepiej się bawicie, mówi, że trzeba iść spać, bo plażowanie wymaga wyjścia z hotelu o odpowiedniej porze.

Na piasku należy położyć się w odpowiedni sposób, lody trzeba kupić o określonej godzinie, nie ma mowy o zamianie opalania na piknik w parku, bo harmonogram nie przewiduje takiej ewentualności. Nadmierne organizowanie życia wymaga stałego napięcia, czujności i ekwipunku. Z czasem nauczyłem się odpuszczać sobie organizację i zdać się na kogoś innego.

Gdy przychodzi moja kolej na zaplanowanie weekendowego wypadu, robię swoje, ale nie jęczę, że ekipa pominęła punkt programu albo zjadła nie tam, gdzie planowałem. Kiedy ktoś inny jest wodzirejem nie pytam w nieskończoność, czy na pewno zamówił noclegi. Pewna umiejętność organizowania codzienności jest niezbędna, ale nie wszystko wymaga naszego udziału. Czasami rzeczy dzieją się same.

Minimalizm może być pożytecznym narzędziem do zarządzania sobą w czasie. Od czasu do czasu pytanie „Co robić” warto zamienić na „Czego nie robić”. Realizację wszystkich dużych projektów ułatwia wykreślenie niepotrzebnych zadań.

Minimalizm w zarządzaniu sobą w czasie
Podziel się: