fbpx

modne trendy

Co jakiś czas pierwszy świat odkrywa odpowiedź na odwieczne pytanie :”Jak żyć”. Modne trendy traktuję jak pole pełne pokrzyw: nie zbliżam się, nie dotykam, nie wącham. Dopiero, gdy ktoś z podejrzanej rośliny zrobi coś sensownego ostrożnie dopuszczam do siebie myśl, że w aktualnie popularnym trendzie może tkwić coś więcej oprócz komercji.

Przychylniej traktuję mody, które w jakiś sposób rezonują z moją filozofią życia, ale nawet one irytują mnie nadęciem, fanatyzmem swoich zwolenników, snobizmem i drenującymi konto mechanizmami. Nawet ruch no waste w sprytny sposób potrafi uszczuplić portfele. Jednak kilka z tych trendów pomogło mi przeorganizować swoje życie, zaoszczędzić czas lub pieniądze. Nie identyfikuję się z żadną ideologią, ale pożyczyłem sobie elementy niektórych z nich.

Modne trendy, które mi się przydały

Minimalizm

Modna od kilku lat ideologia ta współgra z moim wewnętrznym przekonaniem, że skuteczne zarządzanie sobą w czasie polega na odejmowaniu zadań, upraszczaniu metod i optymalizowaniu. Trend dążący do zachowania umiaru, rugowania z życia zbędnych elementów, dobrowolnego samoograniczania się bardzo mi odpowiada, o ile rzeczywiście jest dążeniem do prostoty. Mierzi mnie licytacja, kto posiada mniej przedmiotów. Nie chcę wyrzucać nadal przydatnych rzeczy tylko dlatego, żeby mieć mniej. Rozsądny wymóg oszczędzania na dobrą jakość zbyt często, jak na mój gust, stanowi przykrywkę dla snobizmu.

Jednak minimalizm dał mi kilka korzyści:
– utwierdził w przekonaniu o słuszności własnego podejścia do organizacji czasu,
– przekonał do kupowania możliwie wielofunkcyjnych sprzętów. Jak się okazało, więcej wolnej przestrzeni oznacza mniej sprzątania, czyli więcej czasu dla mnie,
– umocnił, wyniesione z domu przekonanie, o konieczności rozważnego robienia zakupów, pod wpływem minimalizmu, przed kupieniem czegokolwiek długo zastanawiam się, czy naprawdę powinienem, nigdy nie byłem specjalnie rozrzutny, ale minimalistyczne podejście do zakupów pomogło mi powiększyć oszczędności, a także uchroniło przed zagracaniem mieszkania. Mniej rzeczy, mniej sprzątania, więcej czasu. Stałem się fanem tej zależności.
– wzmocnił nawyk brania pod uwagę ekologii.

Pod wpływem minimalizmu przed kupieniem staram się brać pod uwagę możliwość pożyczenia czegoś lub wymiany, mimo że nadal uważam, że kategoryczne powstrzymywanie się od kupowania jest formą przenoszenia kosztów na kogoś innego. To że nie ja ponoszę wydatki, nie oznacza, że coś jest za darmo. To sąsiad zapłacił za wiertarkę, której użyłem podczas remontu swojego mieszkania. Bez skrupułów poprosiłem go o sprzęt, ale też znalazłem sposób, by się odwdzięczyć. Koncepcja korzystania z dóbr zgromadzonych przez innych bywa formą pasożytowania.

No waste

Modny ostatnio trend, którego od jakiegoś czasu jestem nieświadomym i dość niekonsekwentnym orędownikiem, zacząłem eksploatować pod wpływem swojej dziewczyny. Koncepcja nie zostawiania po sobie śmieci, zużywania wszystkiego, co się da, pasuje do moich poglądów na temat ekologii i niechęci do marnotrawstwa. Nadal zostawiam po sobie zbyt wiele resztek, ale zwolennicy no watse podpowiedzieli mi jak ograniczyć liczbę opakowań, wykorzystać resztki warzyw i owoców. Okazało się, że nieco inny sposób robienia zakupów daje spore korzyści finansowe, a wykorzystanie resztek, brak zbędnych opakowań ułatwiają utrzymanie porządku w domu. Bardzo lubię, oszczędzać czas na sprzątaniu.

By zostawiać mniej resztek:
– zakupy pakuję do płóciennej torby,
– jak najwięcej kupuję na wagę: owoce, warzywa, bakalie, kasze, kawę, herbatę, mydło.
– nie robię zakupów na zapas, w całości wykorzystuję produkty: z natki pietruszki, selera, a nawet marchwi można zrobić pesto, głąb kalafiora czy brokułów wrzucić do zupy itd. Internet pełen jest pomysłów
– nie drukuję biletów,
– coraz częściej sprzątam przy użyciu octu i sody,
– bardziej dbam o posiadane rzeczy,
– zaopatrzyłem się w dzbanek z filtrem i nie kupuję wody mineralnej w butelkach,
– na imprezy w plenerze zabieram porcelanowe talerze i normalne sztućce. W tym wypadku dobro Ziemi przeważyło nad lenistwem. Nie ma co ukrywać, że papierowe lub plastikowe naczynia, których nie trzeba myć, są o wiele wygodniejsze.

Slow life

Kolejny modny trend, który pasuje do mojej wizji życia. Podoba mi się zdroworozsądkowe podejście do pracy i wypoczynku, chociaż nie ze wszystkimi założeniami tego ruchu się zgadzam. Slow life przydaje się w poszukiwaniu równowagi pomiędzy pracą, a życiem prywatnym. Uczy dbałości o własne potrzeby, rozsądnego podejścia do zakupów (znowu), planowania czasu. Pod wpływem slow life zacząłem:
– zwracać większą uwagę na jakość posiadanych rzeczy,
– częściej przygotowywać posiłki w domu, wprawdzie jest to raczej coś z cyklu „slow fast food” niż obiad w pięciogwiazdkowej restauracji, ale wiem, co włożyłem do garnka,
– zacząłem rygorystycznie przestrzegać zasady planowania czasu dla siebie. Przedtem też planowałem, ale często kończyło się na tym, że w teoretycznie wolnym czasie zajmowałem się pracą,
– wydłużyłem czas snu,
– by uniknąć przeciążenia czasem, zacząłem bardziej realistycznie szacować czas, który mi zajmą poszczególne zadania

Esencjonalizm

Trudne słowo opisujące modny ostatnio trend do skupienia się na najbardziej wartościowych aspektach życia. Tych , które dają 80% efektów, odrzuceniu wszystkiego, co miałkie i bezużyteczne. Pod wpływem tej koncepcji zacząłem baczniej przyglądać się swoim działaniom. Teraz jestem w stanie określić, które mnie uszczęśliwiają, zapewniają środki do życia lub pozbawiają czasu na bardziej istotne aktywności. Od dawna miałem ochotę ograniczyć czas online, ale nie wiedziałem jak to zrobić. Popularny ostatnio esencjonalizm zmotywował mnie do wyznaczenia sobie dnia bez internetu a także większej dbałości o relacje z ważnymi dla mnie osobami.

Modne trendy a produktywność
Podziel się: