produktywność

Czy w ogóle jest coś takiego jak nadmierna produktywność? Odpowiedź na to pytanie w dużej mierze zależy od sytuacji życiowej. Freelancerzy, właściciele własnych firm i inni będący sobie sterem, żeglarzem, okrętem bez wahania temu zaprzeczą. Natomiast pracownicy etatowi równie szybką dostrzegą smutną prawdę, że jeżeli w ciągu czterech godzin wykonają tyle zdań, co ich koledzy w osiem, nie opuszczą biura o godzinie dwunastej.

Zarządzanie zasobami ludzkimi

Produktywność, czy też wydajność w pracy przede wszystkim ma obniżyć koszty jej wykonania. Jeden pracownik kosztuje mniej niż dwóch, więc skłonienie go do wykonania podwójnej pracy w tym samym czasie, za tę samą lub minimalnie wyższą płacę, z punktu widzenia pracodawcy wydaje się być najbardziej korzystnym rozwiązaniem. Coraz bardziej wyrafinowane instrumenty zwiększania efektywności powstały z myślą o zysku przedsiębiorstwa, a nie zapewnieniu wolnego czasu zatrudnionym w nim ludziom.

Równie skomplikowane i efektywne narzędzia służą mierzeniu ich skuteczności. Okazało się też, że odpowiednio zmotywowana kadra pracuje chętniej, wydajniej i taniej. Trzeba było tylko znaleźć odpowiedni kij i marchewkę oraz pilnować, by cudownie apetyczne warzywo znajdowało się na wyciągnięcie ręki. Dużym ułatwieniem było wytworzenie się etosu pracy gloryfikującego harówkę, nadgodziny i poświęcanie się w imię bliżej nieokreślonego celu.

Ludzie zaczęli licytować się liczbą wyrobionych nadgodzin, zabierać na urlop telefony komórkowe i budzić się w nocy, żeby sprawdzić, czy naprawdę wysłali mail. Wyrosło pokolenie, które samo się nadzoruje, motywuje do dodatkowej pracy i szczyci się efektywnością. Modny obecnie trend do dbania o dobre samopoczucie pracowników w istocie jest jeszcze jednym sposobem na podniesienie ich wydajności.

Pułapka pracowitości

Odczuwanie dumy ze swej pracy, osiągnięć i kompetencji nie jest niczym złym. Człowiek pragnie się doskonalić, czerpać radość ze swoich działań i być docenianym. Zapewnianie zatrudnionym przez siebie osobom jak najlepszych warunków do pracy i rozwoju jest godne pochwały. Zysk można wypracować różnymi metodami, a stworzenie przyjaznego dla pracowników miejsca pracy jak najbardziej mieści się w kanonach etycznego postępowania.

Człowiek jednocześnie może zrobić coś dobrego dla siebie i dla innych. Sytuacje, w których wszyscy wygrywają nie występują aż tak rzadko jak się wydaje. Jednak wiele osób stara się zwiększyć swą produktywność, tylko po to, by móc wykonać więcej pracy. Realne korzyści są sprawą drugorzędną. Celem jest realizacja kolejnych zadań, bez względu na dodatkowe koszty i realne profity. Tak rodzi się nadmierna produktywność.

Nadmierna produktywność na etacie

Problemem jest czas pracy. Jeśli pracownik w sześć godzin upora się z tym, co jego kolega robi w osiem godzin, trzeba mu zagospodarować pozostałe dwie godziny. Nie można go puścić do domu, aby sobie pograł w bierki. Wyznaczenie rytmu zadaniowego w stylu: przygotuje pan 3 prezentacje, napisze 10 maili, ułoży dokumenty w 3 segregatorach, wydaje się prawie niemożliwe. Jak określić ilość zadań? Czy zbyt duża ich liczba nie zmusi ludzi do pracy ponad siły, a zbyt mała nie pozbawi ich środków do życia.

Nawet jeśli hipotetyczny pracodawca pozwoli efektywnemu pracownikowi wracać do domu po 6 godzinach, czy będzie chciał płacić mu za 8? Nawet jeśli tak zrobi, pozostali odczują dysproporcję prac jako głęboką niesprawiedliwość. Pojawia się też inne zagrożenie, skoro pan A jest tak wydajny może reszta się obija i należy wszystkim zwiększyć zadania? Być może w ten sposób będzie można zwolnić chociaż jednego, najmniej wydajnego osobnika?

Nadmierna produktywność może być niemile widziana przez kolegów z pracy, ale może też być uciążliwa dla zbyt dobrze zorganizowanej osoby.

Kara za produktywność

Nadmierna produktywność niesie ze sobą przykre konsekwencje. Kiedy już nauczysz ludzi, że ze wszystkim sobie radzisz w ekspresowym tempie najprawdopodobniej doświadczysz kilku nieprzyjemnych efektów ubocznych.

Po pierwsze: nawał pracy. Nawet najlepiej zorganizowana osoba po pewnym czasie odczuwa zmęczenie. Dodatkowe obowiązki nie zawsze oznaczają odpowiednią gratyfikację. Wszystkim zaczyna się wydawać, że bez końca mogą obarczać Cię kolejnymi drobiazgami. Odpowiednia ilość drobnostek zamienia się w ciężkie brzemię. Kolegom z pracy dość łatwo odmówić, gorzej, gdy zwierzchnicy podzielają ich podejście. Pan lub Pani Produktywna muszą być dobrymi negocjatorami.

Po drugie: wieczna dyspozycyjność. Osoby nadmiernie produktywne mają tendencję do nakładania na siebie dodatkowych obowiązków, ale także naprawiania problemów i ratowania sytuacji. Jako osoby najbardziej pracowite, zwykle są też najlepiej zorientowane w kluczowych sprawach przedsiębiorstwa, więc gdy pojawiają się trudności, wystawiane są na pierwszą linię frontu. Jeżeli dotyczy to kryzysowych sytuacji nie jest aż tak dokuczliwe. Jednak bardzo często zwierzchnicy dzwonią z każdą drobnostką i jedynym ratunkiem bywa wyłączenie telefonu po godzinach pracy.

Po trzecie: niechęć otoczenia. Jeśli przez Twoją efektywność współpracownikom zwiększono przydział czynność bądź pewien, że przestaną Cię lubić. Niby nic takiego, możesz żyć bez ich aprobaty, ale dobre stosunki w pracy pomagają dobrze ją wykonywać. Jeśli koledzy uznają, że przez Ciebie, ktoś został zwolniony, nie licz na miłosierdzie. Bojąc się posądzenia o mobbing lub przestrzegając dobrych manier będą się pilnować, by nie okazać jawnie swej antypatii, ale awersja ukryta pod płaszczykiem uprzejmości bywa jeszcze bardziej dotkliwa niż jawna agresja.

Produktywność ma wiele wad. Współpracownicy nieufnie spoglądają na swych zbyt kompetentnych kolegów. Jak radzą sobie w pracy na etacie osoby nadmiernie produktywne? Mają do wyboru dwa wyjścia: dekować się albo zatroszczyć się o rozwój swojej kariery i awansować.

Nadmierna produktywność na etacie
Podziel się: