fbpx

absurdane porady

Lubię lifehacki i wszystkie sposoby ułatwienia sobie życia. Kilka minut tu, kilka minut tam i zyskuję kwadrans na poczytanie powieści albo bieganie. Czasami z tych kwadransów złoży się godzina., a jak wiadomo, wiele rzeczy można zrobić w godzinę. Czytając o metodach zarządzania sobą w czasie i technikach zwiększania produktywności natrafiam na dziwaczne, czasem wręcz absurdalne porady. Niektórym mogą przypaść do gustu, w końcu zwykle stanowią wynaturzenie całkiem rozsądnych idei, ale z mojego całkowicie subiektywnego punktu widzenia brzmią wręcz groteskowo.

Gdy po wykonaniu wszystkich zadań z listy zostało Ci 15 minut czasu, posprzątaj półkę

Gdy ja mam cały kwadrans dla siebie z pewnością nie pomyślę o sprzątaniu półki, szafki lub czegokolwiek. Takie zadania wpisuję w plan pod hasłem „nudziarstwa”. Gdy przed czasem zrealizuję wszystkie przewidziane na dany dzień zadania mam ochotę poklepać się po ramieniu. Czasem w takiej sytuacji biorę się za coś z listy „W wolnej chwili”, ale jest to świadoma i dobrowolna decyzją. Wypracowane nadwyżki z zasady są dla mnie. Nie pojmuję jak wizja kolejnej roboty miałaby zmotywować kogoś do bardziej efektywnej pracy. Jeżeli ktoś pasjonuje się utrzymywaniem porządku porada wcale nie jest absurdalna. Ja, niestety, sprzątam, bo muszę.

Mów do przedmiotów, dziękuj im za to, że były użyteczne

Fanki pomysłów Marii Kondo i jej „Magii sprzątania” bez zastrzeżeń przejęły typowy dla Japonii taoistyczny sposób myślenia. W kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni mówienie do rzeczy codziennego użytku wcale nie wygląda absurdalnie, ale w Polsce porada ta brzmi co najmniej dziwacznie. Wróć, właśnie złapałem się do mówienia do komputera. Odpadł mi klawisz z „F” , ale obawiam się, że nie podziękowałem mu z miłością, za to że tak długo służył. Być może powinienem. Jako pragmatyk uważam, że wszystko, co się sprawdza jest warte stosowania. Jeżeli wyrażanie wdzięczności przedmiotom komuś naprawdę ułatwia utrzymanie ładu w mieszkaniu, jest to doskonała sugestia. Ja po prostu nie czuję bluesa.

Będąc na zakupach używaj wyłącznie prawej ręki

A jak ktoś jest leworęczny? Być może ograniczenie ilości ruchów poprzez wyeliminowanie obrotów oraz wymachów lewą kończyną zaoszczędziłoby jakieś mikroskopijne ułamki sekund, ale jakie to ma znaczenie wobec kolejki przy kasie? Nie mówiąc już o tym, że czułbym się jak bohater skeczu Monty Pythona.

Każdą rzecz zapisz na liście

Kiedyś z zapałem neofity próbowałem to robić, ale moje listy wydłużyły się do tego stopnia, że nie miałem ochoty na nie zaglądać. Wolę, gdy gotowanie obiadu nie jest podzielone na obieranie warzyw, krojenie ich, smażenie, przecieranie blatu…Niektóre rzeczy z powodzeniem można pogrupować w kategorie i ująć za pomocą bardziej ogólnego hasła. Dla ludzi zaczynających przygodę z organizowaniem sobie życia długa lista zadań brzmi przerażająco. Nowe, skomplikowane zadania wymagają czasem podzielenia na części pierwsze, ale wtedy lepiej sprawdza się checklista, którą można wielokrotnie wykorzystywać.

Rozmawiając przez telefon sprzątaj mieszkanie, płać rachunki, odpowiadaj na maile

Niby nic. Porada nie wydaje się nawet specjalnie absurdalna, ale wcielając ją w życie mam wrażenie jakbym nie szanował drugiej osoby. Już wolę powiedzieć, że jestem zajęty i poprosić o kontakt w innym terminie. O ile w czasie sprzątania nikt nie narobi większych szkód, to bałbym się rozszerzyć tę poradę na np. : na robienie przelewów przez internet.

Pracuj w różnych miejscach: kawiarniach, parkach, na plażach i w komunikacji miejskiej

Gdzie laptop mój, tam i ja jestem. Porada tam ma w zamyśle sprzyjać kreatywności i nie dopuszczać do rutyny, jednak brak komfortu oraz nieprzewidywalne warunki pracy utrudniają skupienie. Czasami nie ma innego wyjścia, sporo prac zaliczeniowych napisałem w komunikacji miejskiej lub na murku przed uczelnią. Praca w dziwnych warunkach bywa koniecznością, ale wygodne biurko nie zabija kreatywności, a łatwiej się przy nim skoncentrować.

Umieszczone na liście zadań oznacza zrobione

Z całego swego sarkastycznego serducha chciałbym, by tak było. Zapisałem. Samo się robi. Hurra! „Włączone do planu” oznacza tylko „umieszczane na liście zadań”. Znam wiele osób, które sporządzają przepiękne plany dnia, listy zadań, harmonogramy i nic z tego nie wynika. Tego rodzaju myślenie życzeniowe uważam za absurdalne. Lepiej realizować cele bez umieszczania ic na liście zadań niż tkwić w miejscu ze szczegółowo dopracowanym planem. Dobry plan ogromnie wszystko ułatwia, ale zarządzanie sobą w czasie nie sprowadza się do planowania.

Ogranicz czas snu

To już nie tylko absurdalna, ale wręcz niebezpieczna dla zdrowia porada. Sen jest konieczny, by utrzymać się w dobrej formie fizycznej i psychicznej. Ograniczanie czasu snu prowadzi o przemęczenia, spadku wydajności, problemów z koncentracją uwagi i drażliwością. Zwolennicy snu polifazowego twierdzą, że po odpowiednim treningu człowiekowi wystarczą dwie godziny odpoczynku dziennie, ale badania nad funkcjonowaniem ludzkiego mózgu każą sceptycznie podejść do tych rewelacji.

Wszystkie znalezione w otchłaniach internetu porady umieściłem kierując się własnym widzimisię. Dla niektórych być może wcale nie brzmią absurdalnie. W końcu sam mam za sobą okres wiary w „planowane oznacza zrobione”. W realnym świecie nie spotkałem nikogo, kto przyznałby się do mówienia do przedmiotów, ale sprzątanie dla wielu osób ma wymiar terapeutyczny, więc porządkowanie półki może okazać się formą relaksu.

Najbardziej absurdalne porady w zarządzaniu sobą w czasie
Podziel się: