postanowienia noworoczne

Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami. Po pierwszym łyku szampana będziemy dobrze zorganizowani, zamożni, szczupli, uprzejmi i produktywni. Postanowienia noworoczne stają się rytuałem takim samym jak fajerwerki. Tylko 10% ludzi dotrzymuje składanych sobie obietnic. Większość popełnia jeden z klasycznych błędów.

1. Wierzą, że się uda

Nic się nie udaje, ani nie psuje samo. Postanowienia noworoczne nie spełnią się same, ponieważ zmieniły się cyfry w kalendarzu. Trzeba podwinąć rękawy i wziąć się za ich realizację. Zanim przyrzekniesz obie, że w 2018 roku przebiegniesz maraton, zastanów się, czy jesteś w stanie poświęcić na treningi znaczną ilość czasu. Postanowienie noworoczne to po prostu robota do zrobienia.

2. Są zbyt ambitni

Osoba, która nie biegała regularnie nagle deklaruje zamiar pokonania maratonu, a bałaganiarz planuje przeobrazić się w pedanta. Być może w ciągu roku komuś uda się osiągnąć poziom maratończyka lub okiełznać stare nawyki, ale jakim kosztem? Dla większości ludzi cena jest nie do zaakceptowania, więc rezygnują z marzeń. Nierealistyczne postanowienia noworoczne tym w gruncie rzeczy są pobudzającymi fantazję i dającymi krótkotrwałą przyjemność -mrzonkami.

Lubimy wyobrażać sobie najlepsze możliwe wersje samych siebie i jest to całkowicie naturalne. Jednak jesteśmy jacy jesteśmy teraz i planując metamorfozę „od zera do bohatera” to mistrzowskie stadium zostawmy na kolejny rok. Na przyszły wybierzmy stadium pośrednie. Nie maratończyk, ale biegacz, dla którego 10 km nie stanowi wyzwania, nie pedant, ale facet, który nie musi godzinę przekopywać mieszkania w poszukiwaniu potrzebnej akurat rzeczy.

3. Chcą zmienić wszystko na raz

Postanowienia noworoczne to świetna rzecz pod warunkiem, że nie jest ich zbyt dużo. Większość z nich wiąże się ze zmianą nawyków, a nad tym trzeba solidnie popracować. Jednak kierowani optymizmem gromadzimy cele jakby jeden nie wystarczył. Wyobraź sobie, że masz dźwigać ciężkie książki. Bierzesz jedną encyklopedię, żaden problem, dokładasz drugą, potem trzecią, czwartą.

W końcu nie możesz unieść i cała konstrukcja upada na ziemię. Dokładnie tak samo jest z postanowieniami noworocznymi. Raptowna zmiana całego życia rzadko kiedy się udaje. Jeśli lista postanowień noworocznych jest zbyt długa to nie wróżę sukcesu. Lepiej dwa skromne cele za to zrealizowane, niż piętnaście ambitnych postanowień zarzuconych już 14 stycznia.

4. Zapominają, że do celu prowadzi droga

Obiecując sobie szczupłą sylwetkę oczami wyobraźni widzimy siebie w dżinsach, w które bezskutecznie próbowaliśmy się wtłoczyć w przymierzalni. Nie myślimy o tych wszystkich słodyczach, których nie zjemy, o codziennych ćwiczeniach i wyrzeczeniach. W noworocznych postanowieniach tak samo jak we wszystkim trzeba nastawić się na wysiłek i uzbroić w cierpliwość, a przede wszystkim zgodzić się na koszty realizacji marzenia.

5. Realizują nie swoje cele

Większość postanowień noworocznych jest bardzo do siebie podobna. Czasami zamiast zastanowić się nad swymi własnymi celami realizujemy oczekiwania kogoś innego: przyjaciela, dziewczyny, chłopaka lub speców z agencji reklamowej. Wpisując utratę x kilogramów na listę zapominasz, że tak naprawdę nie masz ochoty przechodzić na dietę. Czasami ludzie określają swoje cele kierując się modą. Nie każdy musi być szczupły, nie każdy musi być poliglotą, uprawiać jogę, słuchać muzyki klasycznej, być dobrze zorganizowany. Zanim określisz cel zastanów się, czy naprawdę masz ochotę go realizować.

Moja siostra regularnie wpisuję na listę „piękne paznokcie”. Jako facet nie wiedziałem o co jej chodzi, okazało się, że marzą jej się pazurki równie ładne jak u koleżanek, ale nie chce jej się marnować czasu, który mogłaby przeznaczyć na hobby. Chce mieć cud paznokcie, ale żeby nie musiała nic przy nich robić. A tak w ogóle to pragnienie boskich paznokci wzbudziła w niej koleżanka prezentująca swoje na Instagramie. Przedtem była całkiem zadowolona ze swoich. Śmieszna sytuacja, ale o wiele bardziej powszechna niż mogłoby się wydawać. Często dotyczy też poważnych życiowych kwestii.

6. Nie planują

Realizację postanowień noworocznych trzeba traktować tak jak każde inne przedsięwzięcie. Podzielić na etapy, monitorować osiąganie celów, ustalić harmonogram. Najbardziej popularnym postanowieniem jest zrzucanie kilogramów. Załóżmy, że Wiesiek ma ich 10 do stracenia.

W styczniu ma całe 12 miesięcy na osiągnięcie celu, zatem idzie na kebab, który popija kolą, w marcu troszkę uciskają go spodnie, ale nadal ma 9 miesięcy, a w listopadzie nie ma sensu katować się dietą. Jeśli ten sam Wiesiek ustali sobie, że w ciągu miesiąca będzie zrzucał około kilograma i zostawi sobie dwa miesiące na przeczekanie okresu zastoju, a także ewentualne zrzucanie nadwyżek po imieninach cioci ma szansę dotrzymać samego sobie słowa.

7. Zniechęcają się po chwili słabości

Człowiek to nie automat, a wprowadzanie nawyków wiążę się z ciężką pracą. Każdy prędzej czy później ulegnie starym przyzwyczajeniom. Wielu ludzi zniechęca się po takim epizodzie zamiast wyciągnąć wnioski i po prostu zacząć od nowa.

8. Nie mają opracowanych strategii ratunkowych

Większość osób doskonale wie, gdzie leżą ich słabości. Jednak przy układaniu postanowień noworocznych nie bierze pod uwagę najczęstszych pokus. Zakładamy najlepsze z możliwych warunki, najwyższą motywację i brak rozpraszaczy. To przecież niemożliwe. Ustalenie metod unikania szkodliwych bodźców oraz opracowanie sposobu postępowania na wypadek „Gdy zawalę” po pierwsze chroni przed rezygnacją z postanowienia, po drugie pozwala podejść do wszystkiego z większym luzem.

Osiem błędów w robieniu postanowień noworocznych
Podziel się: