Produktywność a narzekanie | Król Czasu

narzekanie

Jedna z wszystkim znanych obiegowych prawd głosi, że ulubionym sportem Polaków jest narzekanie. Zawsze nam zbyt zimno lub zbyt gorąco, za sucho, za mokro, nie tak jak ma być. Prof Bogdan Wojciszke, który podjął się badań nad okolicznościami i przyczynami malkontenctwa doszedł do wniosku, że w naszym kraju uformowała się tzw. kulturą narzekania. Stało się ono znakiem rozpoznawczym i narzędziem identyfikacji.

Gdy ktoś marudzi, a druga osoba odpowiada mu tym samym, znaczy, że można ją uznać za członka swojej społeczności. Wytwarza się swego rodzaju poczucie wspólnoty. Psioczymy w pracy, w domu, w autobusie i restauracji. Niee podoba nam się pogoda, polityka rządu, praca służby zdrowia, praca i stan dróg. .

Czym jest narzekanie

Narzekanie to koncentracja na negatywnych elementach życia. Gdy dwie osoby siedzą na ławce w parku, jedna z nich rozkoszuje się widokiem zieleni, wciąga w nozdrza zapach bzu i wystawia twarz ku słońcu, druga w tym czasie komentuje odchodzącą od desek farbę, krzywy krawężnik, hałasujące dzieci i psią kupę. Która z nich dobrze postrzega rzeczywistość? Żadna. Każda widzi pewien wycinek otaczającego jej świata.

Koncentracja na dobrych stronach pozwala ignorować mniej przyjemne aspekty codzienności, niemniej one istnieją. Z kolei zwracanie uwagi na negatywy pozbawia zdolności cieszenia się życiem i dostrzegania otaczającego nas piękna i dobra. Nadal istnieją, ale zignorowane nie mają szans, by zajaśnieć pełnym blaskiem. Osoba przyzwyczajona do narzekania, nie dostrzegając radosnych elementów w swoim życiu, stopniowo pogrąża się w smutku. Dochodzimy do paradoksalnej sytuacji, w której, by coś docenić, musimy to utracić.

Dobre strony narzekania

Mimo wszystko nie potępiałbym narzekania w czambuł. Skoro jest tak powszechnym zjawiskiem, musi pełnić społecznie pożyteczną rolę. Nadmierny optymizm nakłada klapki na oczy równie skutecznie jak skrajny pesymizm. Narzekanie pozwalając dostrzec negatywne aspekty życia, może dać impuls do zmiany. Świata nie zmieniali ludzie, którzy byli z niego zadowoleni. Wszystkie istotne zmiany społeczne następowały, gdy dostatecznie duża liczba osób zaczęła krytykować zastany porządek. Wielka rewolucja francuska zrodziła się z narzekania bogatego mieszczaństwa na skostniałą strukturę, w której nie mogło ono realizować swych ambicji.

Z mojego doświadczenia wynika, że obdarzony wyobraźnią czarnowidz jest niezwykle cennym członkiem zespołu. Osoba, która dostrzeże potencjalne usterki, opracuje negatywne scenariusze i wychwyci słabe punkty już na pierwszym etapie wdrażania projektu jest na wagę złota. Kompetentny fachowiec z umiejętnością wyszukiwania dziury w całym potrafi ograniczyć ilość poprawek. Więcej czasu, mniej nerwów i jałowych debat dlaczego znowu nie wyszło.

Jedną z podstawowych ludzkich potrzeb jest pragnienie przynależności, a wspólne narzekanie wytwarza poczucie wspólnoty. Czujemy się zrozumiani, obdarzeni współczuciem i uwagą, tacy jak inni. Świadomość, że wytworzona wieź jest słaba i nie daje żadnego oparcia nie powstrzymuje przed próbami jej podtrzymywania poprzez dalsze narzekanie. Licytacja na nieszczęścia skutecznie hamuje przedsiębiorczość i chęć do zmian, a własna trudna sytuacja jest doskonałą wymówką przed próbami podejmowania jakichkolwiek starań.

Pułapka narzekania

Koncentracja na negatywach głęboko unieszczęśliwia zarówno jednostkę, jak i całe społeczeństwo. Skupiając się na ciemnych stronach życia, przestajemy dostrzegać jasne. Pojawia się też zawiść oraz niezadowolenie z siebie i swojego życia. Nie ważne, ile mamy, ktoś ma jeszcze więcej. Rodząca się frustracja tłumi kiełkujące nieśmiało zadowolenie.

Z drugiej strony, ktoś ma mniej, zatem można pozwolić sobie na protekcjonalność i poczucie wyższości. Jednak najgorszą pułapką narzekania, jest fakt, że najczęściej utrwala ono marazm i niechęć do zmiany. Większość malkontentów nie próbuje niczego poprawić, marudzą, psioczą , czynią życiu wyrzuty, ale na tym się kończy. Przekonanie, że jest źle, będzie gorzej nie ma sensu próbować skutecznie gasi impuls do jakiejkolwiek zmiany.

Żywi dementorzy

Marudy często powołują się na tzw. dowód anegdotyczny, czyli na poparcie swoich tez przytaczają jednostkową sytuację. Biegasz? Znałem takiego, co też to robił, zdrowo się odżywiał i padł na zwał. Jasne jak słońce aktywność fizyczna i zdrowa dieta nie mają sensu, więc wszystkie badania, które udowadniają coś wręcz przeciwnego są nic nie warte. Zacząłeś myśleć poważnie o ślubie z Agatą? Zapomnij.

Mój kolega też długo chodził ze swoją dziewczyną, wydawała się w porządku, ale po ślubie zamieniła mu życie w piekło. Po rozwodzie biedak został bez grosza. Zakładasz zespół muzyczny? Nie przebijesz się, wszystkie kontrakty dostają znajomi królika. Widać ogólny wzór. Osoby narzekające, same nie czując radości życia pozbawiają innych energii i entuzjazmu. Wspomniana wcześniej konstruktywna krytyka różni się od bezpodstawnego marudzenia.

Jak wykorzystać potencjał narzekania

Pewna zdolność do narzekania jest niezbędna, by nie popaść w pułapkę myślenia życzeniowego i nadmiernego optymizmu, ale nie należy pozwolić jej hasać bezkarnie. Przenikliwego czarnowidza warto zapytać o zdanie, lecz musi to być osoba zdolna do konstruktywnej krytyki. Pesymista, który przewiduje potencjalne przeszkody, bo chce, żeby Ci się powiodło to bezcenny sojusznik.

Maruda, który usiłuje Cię odwieść od działania, bo z góry zakłada, że się nie uda, to spora przeszkoda w realizacji celu. Jednak nie każdy, kto próbuje odwieść Cię od głupiego, jego zdaniem, postępowania jest czarnowidzem i pesymistą. Jeśli moja dziewczyna, nie mając prawa jazdy, zechce prowadzić autobus, postaram jej się to wyperswadować. Jeżeli zdecyduje się pójść na kurs i zdobyć odpowiedni dokument będę ją wspierał.

Produktywność a narzekanie
Podziel się: