samoświadomość

Samodyscyplina zaprowadzi cię tam, gdzie chcesz dojść, ale najpierw będziesz musiał włączyć wewnętrzny monitoring. Przynajmniej na chwilę zapomnij, by być dla siebie dobrym, wyrozumiałym, doceniać swoje osiągnięcia i nie wymagać od siebie. Zrezygnuj z budzenia wewnętrznego dziecka, szturchnij człowieka średniowiecza i zrób porządny rachunek sumienia.

A kiedy już wyjdą na wierzch wszystkie Twoje wady, przywołaj trochę miłości własnej, powiedz sobie, że jesteś fajnym gościem, który chce popracować nad kilkoma mniej fajnymi cechami charakteru. Samodyscyplina podobnie jak motywacja, to tylko środek do celu i wymaga użycia jeszcze kilku innych narzędzi. Najważniejszym z nich jest obserwacja własnego zachowania

Twoje odbicie Tobą rządzi

W latach siedemdziesiątych psycholodzy Shelley Duval and Robert Wicklund postanowili zbadać wpływ samoświadomości na postępowanie ludzi. Użyli do tego celu bardzo prostej metody. Sadzali ludzi przed lustrem i prosili o wykonywanie różnych czynności. Okazało się, że wpatrując się w swe odbicie dokładniej wypełniali kwestionariusze, rzadziej ulegali pokusom, a nawet byli uczciwsi. Odsetek osób ściągających na egzaminie spadł z 70% do 7%. Badanym nie grożono karami ani nie obiecywano nagród.

Obserwując swoje zachowanie, zwracali na nie większą uwagę i w rezultacie stosowali samodyscyplinę. Sposób wydaje się banalnie prosty. Noś ze sobą duże lustro, a spełnią się twoje marzenia. Przepraszam, muszę do tramwaju, może pan się przesunąć, lustro niosę. No, lustereczko, powiedz przecie, kto jest najbardziej zdyscyplinowany na świecie? Przemieszczanie się ze zwierciadłem jest niepraktyczne. Możemy jednak sporządzić lustro wewnętrzne, czyli nauczyć się obserwacji własnego zachowania.

Podobno niektórym bardzo pomaga, wyobrażanie sobie, że patrzy na nich osoba, którą podziwiają. Jednak nie jest to jedyna dostępna technika. Jak wszystkiego, samoświadomości i samodyscypliny najlepiej się uczyć od mistrzów.

Metoda Ignacego Loyoli

Założyciel zakonu jezuitów z natury był człowiekiem próżnym i gwałtownym. Mistyczne doświadczenia natchnęły go pragnieniem dążenia do świętości, ale pracę nad charakterem musiał wykonać sam. Na szczęście pozostawił potomnym dokładną instrukcję. Wystarczy zaopatrzyć się w notes i ołówek. Przy każdym dniu tygodnia kreślisz dwie linie Następnie realizujesz kolejne punkty.
1. Rano określ z jakiego jednego, wybranego błędu czy wady chcesz się poprawić.
2. W trakcie dnia, ile razy popełnisz błąd lub wadę, nad którą postanowiłeś pracować, połóż rękę na piersiach na znak żalu. Wbrew pozorom to bardzo pożyteczna sztuczka, wdraża do zwracania uwagi na swe zachowanie, a gest jest bardzo dyskretny, można zresztą zastąpić, go innym.
3. Koło południa (lub po obiedzie) przeanalizuj dzień. Na pierwszej linii danego dnia zaznacz tyle kropek ile razy uległeś swej wadzie.
4. Wieczorem przypomnij sobie czas od południa do wieczora. Na drugiej linii postaw tyle znaków, ile razy postąpiłeś zgodnie ze złym nawykiem.
5. Oceń postępy. Porównaj wyniki pomiędzy pierwszą a drugą kontrolą oraz poprzednie dni
6. Postępuj w ten sposób dopóki nie wykorzenisz swej wady (lub przynajmniej poważnie jej nie osłabisz). Gdy ci się to uda, przejdź do następnej.

Tabelka Benjamina Franklina

Przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych urodził się w rodzinie biednego wytapiacza świec i mydeł. Udało mi się dostać pracę jako pomocnik drukarza. W zasadzie na tym powinny skończyć się jego ambicje, ale miał marzenia ponad stan i wiele determinacji. Uznał, że sukces zapewni mu ciężka praca oraz szlifowanie swego charakteru, zatem nie żałował wysiłku.

Spisał listę 13 cnót, które zamierzał praktykować.

Umiar – Nie jedz do otępienia, nie pij do podniecenia.

Milczenie – Mów tylko to, co może przynieść pożytek innym lub tobie.

Ład – Niech wszystkie twoje rzeczy mają swoje miejsce; niech wszystkie twoje sprawy mają swój czas.

Postanowienie – Postanów sobie czynić, co powinieneś; czyń bez zawodu to, coś postanowił sobie.

Oszczędność – Nie czyń wydatków, chyba dla dobra innych lub swego; to znaczy nic nie marnotraw.

Pracowitość – Nie trać nigdy czasu; bądź zawsze zajęty czymś pożytecznym, unikaj wszelkich niepotrzebnych działań.

Szczerość – Nie uciekaj się do krzywdzącego oszustwa; myśl niewinnie i sprawiedliwie, a kiedy mówisz, mów podobnie.

Sprawiedliwość – Nie krzywdź nikogo wyrządzając mu zło lub pozbawiając pożytków, jakie mu się od ciebie należą.

Powściągliwość – Unikaj krańcowości, nie odczuwaj krzywd w takim stopniu, jak twoim zdaniem na to zasługują.

Czystość – Nie pozwalaj na żadną nieczystość ciała, odzienia lub mieszkania.

Spokój – Niech ci nie zmącą umysłu drobnostki lub też zdarzenia pospolite i nieuchronne.

Surowość cielesna – Rzadko używaj płci, tylko dla zdrowia albo potomstwa, nigdy do otępienia, osłabienia lub szkody w twoim czy cudzym spokoju i opinii.

Pokora – Naśladuj Jezusa i Sokratesa

Jako człowiek niesłychanie systematyczny, co wieczór przeprowadzał rachunek sumienia i w specjalnej tabelce zaznaczał wykroczenia przeciwko danej cnocie. W ciągu każdego tygodnia skupiał się na jednej z powyższych cech, skrupulatnie odnotowywał „grzechy” przeciwko innym, ale koncentrował się nad jedną. Jeśli był zadowolony z postępów, zwracał się ku następnej. Po 13 tygodniach cykl rozpoczynał na nowo. Dodatkowo prowadził plan dnia, w którym zapisywał wszystkie zaplanowane czynności.

W rezultacie dorobił się majątku, został wielkim myślicielem, politykiem i jednym z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych.

Postępowanie obu panów wydaje się maniackim samoudręczaniem się, ale to tylko pozory. Obaj postawili przed sobą cele pozytywne. Nie nurzali się w jałowym rozpamiętywaniu swych niedoskonałości, lecz dążyli do świętości bądź sukcesu. Wierzyli, że im się uda, uznali też, że jeśli chcą wyzbyć się złych nawyków, nie mogą ich utrwalać. Praktyka samoobserwacji ułatwiła im zmianę zachowania. Tym bardziej, że przed oczami mieli cel pozytywny.

Nie bez powodu utratę samokontroli określamy jako „chwilę zapomnienia”. Osoby odchudzające się, po pierwszym cukierku zwykle przestają liczyć następne. Pięć minut na facebooku rozciąga się się w trzy godziny, a jedno piwo pojawia się w ośmiu kuflach:) Brak świadomości własnych działań to jedna z przyczyn niskiej samodyscypliny. Oczywiście obsesyjne kontrolowanie się może być równie niezdrowe. Jednak jakiś sposób samoobserwacji trzeba wprowadzić. Od czytania bloga, nawet mojego, niczyja samodyscyplina jeszcze nie wzrosła.

Samodyscyplina a samoświadomość
Podziel się: