sukces

Słowo „sukces” to niemal mantra XXI wieku. Kojarzy się z bogactwem, szczęściem, samorealizacją, popularnością i wszystkimi mądrościami prelegentów TED-x. Jednocześnie gdzieś w głębi pamięci pojawia się ostrożne przypomnienie, że może mieć gorzki smak. Jesteśmy zaprogramowani na osiąganie celów, nasi rodzice, nauczyciele, autorytety wpoili w nas głód i ambicję.

Powinniśmy stanąć na linii startu i ze wszystkich sił biec ku mecie, dlaczego więc tak wielu z nas robi wszystko, by utrudnić sobie dotarcie do niej? Niektórzy ludzie robią wszystko by nie osiągnąć sukcesu. Oczywiście zawsze jest mnóstwo obiektywnych powodów: słusznych, rozsądnych i wiarygodnych, ale gdzieś tam na samym końcu listy kuli się strach przed powodzeniem.

Strach przed sukcesem

Każdy jednocześnie pragnie i boi się zmiany. Stare koleiny przestały nam odpowiadać, jednak są dobrze znane, oswojone i wiemy jak się w nich poruszać. Sukces stworzy nową rzeczywistość. Mało kto jest na tyle naiwny, by sobie tego nie uświadamiać. Sny na jawie są tak przyjemne, właśnie dlatego że są nierealne. Urzeczywistnienie się fantazji grozi unicestwieniem bezpiecznego świata, a nikt nie lubi wychodzić ze strefy komfortu.

Wielu ludzi doskonale to rozumiejąc, mimo wszystko, opuszcza ciepły grajdołek i wytrwale ściga króliczka. Jednak są osoby, które nie mając odwagi odmówić udziału w wyścigu, ograniczają się do pozorowanych ruchów. Marzą o sukcesie, ale boją się po niego sięgnąć, zatem uciekają się do wyrafinowanego samo sabotażu. Próbują coś zrobić starają się, ale im się nie wychodzi. Porażka boli, ale też rozgrzesza. Udowodnili sobie, że nie mogą, nie potrafią, że to nie dla nich. Strach przed sukcesem najczęściej jest sumą kilku lęków.

Strach przed zdemaskowaniem

Tak naprawdę jestem kompletnie beznadziejny, zdarzają mi się literówki i źle postawione przecinki. Pewnego dnia ktoś krok po kroku ujawni wszystkie moje niedociągnięcia, a ja nie będę mógł nawet nazwać go hejterem, bo przecież będzie miał rację. Większość z nas w wyhodowała sobie bogaty zestaw kompleksów. Bez względu na realne osiągnięcia wierzymy, że tak naprawdę jesteśmy nic nie warci. Pewnego dnia ktoś zerwie maskę kompetencji, pewności siebie, inteligencji oraz asertywności i zobaczy… No właśnie kogo? Ludzkie zero?

Jeżeli ktoś ma w sobie wystarczająco wiele odwagi, przenikliwości i zaangażowania, by zajrzeć za starannie konstruowaną fasadę, to znaczy, że mu naprawdę na drugiej osobie zależy. Nie będzie więc skłonny do potępiania. Ludzie w większości są egocentrykami. Każdy ma swoje własne demony, każdy od czasu do czasu czuje się jak nędzny aktor w podrzędnym teatrze i jest zbyt pochłonięty sobą, by uważnie obserwować innych. Amerykańska dewiza „Fake untill you make it” może okazać się całkiem przydatna. Nie przejmuj się, że źle zagrasz swoją rolę, publiczność jest zajęta odgrywaniem własnych scenariuszy.

Strach przed popsuciem wszystkiego

To nieco inna forma obawy przed zdemaskowaniem. Czasami boimy się, że nawet jeżeli w życiu przydarzy nam się coś dobrego, natychmiast to zniszczymy. W głębi serca aż za dobrze zdajemy sobie sprawę z naszych wad. Gdy się zakochujemy jesteśmy bezbronni. Kto nigdy nie zastanawiał się, co ta wspaniała istota w nim widzi, jest prawdziwym szczęściarzem.

Jeśli uważamy, że na coś nie zasługujemy, często staramy się przekonać innych, że rzeczywiście tak jest. Ten lęk często działa jak samospełniające się proroctwo. Wiele osób w obawie przed zdemaskowaniem nieświadomie psuje swoje związki. Wielu z tego samego powodu nie zmienia pracy, nie zakłada firm, nie pisze książek ani nie maluje obrazów. A nuż się uda i trzeba będzie udowodnić, że sukces nie był przypadkowy?

Strach przed ceną

Sukces z jednej strony kojarzy się ze szczęściem, popularnością i bogactwem, ale też z pustką, smutkiem i samotnością. Ludzi, którym się powiodło często postrzegamy jako wyobcowanych i nieszczęśliwych. Ich smutkiem karmimy nasze ego. Może nie jestem tak bogaty jak X, ale za to mam z kim wyjść do kina w piątkowy wieczór. Tymczasem wielu ludzi sukcesu ma szczęśliwe życie rodzinne, hobby i przyjaciół. Wiele zależy od osobistej definicji sukcesu, ale także od długo wypracowywanej zdolności utrzymywania równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Każdej umiejętności można się nauczyć.

Strach przed utratą przyjaciół

Sukces i pieniądze zmieniają relacje międzyludzkie. Wielu z nas boi się, że wraz ze zwiększeniem stanu posiadania mniej zamożni przyjaciele zaczną nas unikać albo traktować jak zawsze dostępne źródło gotówki. Jest takie ryzyko. Zanim zgodzimy się, że znajomi, których uczucia zmieniają się wraz ze stanem konta, są niewarci, by się nimi zajmować, zróbmy eksperyment myślowy.

Wyobraźmy sobie, że nasz najlepszy kumpel/ kumpela został miliarderem. Jak tu zaprosić go/ją na frytki, wiedząc, że poda nam kawior? Co mu kupić na urodziny? Czy prośby o pożyczenie wiertarki nie potratuje jako dopominanie się prezentu? Prawdziwi przyjaciele zostaną, jednak podtrzymanie relacji będzie wymagało trochę taktu i zaangażowania.

Strach przed niemoralnym postępowaniem

Popularny stereotyp głosi, że sukces wymaga bezwzględności, egoizmu, umiejętności rozpychania się łokciami. Wizja robienia ludziom świństw mało komu odpowiada. Jednak wcale nie trzeba rezygnować z moralności. Wiele osób odniosło sukces przestrzegając norm moralnych.

Kodeks honorowy, paradoksalnie, może ułatwić realizację zawodowych celów. Ludzie chętniej współpracują z kimś, komu mogą zaufać niż z typem znanym z egoizmu i bezczelności. Posiadanie moralnego kręgosłupa czasami może wydłużyć realizację marzeń, ale na dłuższa metę przynosi same korzyści.

Strach przed sukcesem
Podziel się: