wypalenie zawodowe

Myśląc o wypaleniu zawodowym widzimy twarz zgorzkniałego weterana korporacji, któremu kilka lat zostało do emerytury. W trakcie pracy odebrał sporo bolesnych lekcji, nauczył się, że nie warto się wychylać, życie to dżungla, zatem nie ma sensu liczyć na czyjąkolwiek pomoc i w nic się angażować. Cynizm, zniechęcenie, samotność, wyczerpanie psychiczne i fizyczne stają się nieodłącznymi towarzyszami. Przyjaciół już dawno stracił, współpracownikami gardzi, rodzina to w najlepszym razie grupa współlokatorów z tym samym nazwiskiem, jedynie łyk czegoś mocniejszego przynosi chwilową ulgę po ciężkimi dniu. Po co to wszystko?

Co najwyżej z politowaniem można popatrzeć na nowicjuszy i obstawiać kiedy zaczną brać antydepresanty. Wizja przygnębiająca, tym bardziej, że wiek typowej ofiary wypalenia zawodowego stale się obniża. Zmęczenie, frustrację, wyczerpanie fizyczne, emocjonalne, psychiczne odczuwają już dwudziesto kilkulatkowie. Wypalenie zawodowe przestało być czyhającą przy końcu kariery pułapką. Dopada młodszych częściej niż starszych, preferuje singli nad osoby pozostające w związku, nie wykazuje preferencji co do płci, jednak z upodobaniem połyka i przeżuwa perfekcjonistów, pasjonatów oraz pracoholików.

Co to jest wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe, czyli syndrom burn out, to termin opisujący cały zespół nieprzyjemnych objawów pojawiających się w skutek stresu i nadmiernego przeciążenia pracą. Istotę zjawiska najlepiej oddaje słowo „wyczerpanie”. Ogromne, wszechogarniające zmęczenie cicho pozbawiające sił. Fizyczne i emocjonalne wycieńczenie bezlitośnie okradające z radości życia, efektywności, zdrowia i relacji międzyludzkich. Wypalenie zawodowe nie pojawia się z dnia na dzień. Stanowi finał długotrwałego procesu.

Zaczyna się od uczucia przeciążenia pracą i rozczarowania jej efektami. Potem nadchodzi kolej na frustrację, gniew, agresję i bezsilność. Rośnie wyczerpanie, kłopoty ze snem udaremniają odpoczynek, a psychosomatyczne objawy stresu: migreny, bóle szyi i pleców, dolegliwości żołądkowe pogarszają sytuację. Choruje dusza i ciało.

Etapy wypalenia zawodowego

Cristina Maslach, amerykańska psycholog, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, wyróżnia trzy etapy procesu

1. Wyczerpanie. Czujesz się zmęczony fizycznie i psychicznie, praca wysysa cię z sił, nie umiesz się odprężać, nie potrafisz odpocząć, sen przestał cię regenerować.
2. Cynizm i depersonalizacja. W samoobronie przestajesz się angażować. Współpracowników i klientów zaczynasz traktować chłodno, z dystansem i rutynowo. Wkrada się bezduszność. Bywasz nieprzyjemny, cyniczny, wszystko cię irytuje. Starasz się za wszelką cenę uniknąć rozczarowań, dlatego w nic się nie angażujesz.
3. Brak skuteczności. Czujesz, że twoja praca nie przynosi żadnych efektów. Tak naprawdę nie jest nikomu potrzebna. Zaczynasz tracić wiarę w siebie. Spada samoocena. Każde nowe zadanie wydaje się ponad siły. Nie masz energii, więc na wszelki wypadek chronisz te resztki, które ci zostały i idziesz po linii najmniejszego oporu.

Grupy ryzyka

Wypalenie zawodowe zostało dostrzeżone i opisane w literaturze psychologicznej w latach 70. XX wieku. Początkowo lekceważono je i wyśmiewano jako kolejną fanaberię zbyt zamożnego społeczeństwa. Z czasem dostrzeżono niszczący potencjał zjawiska. Występuje ono w każdej grupie zawodowej, ale pewne profesje są bardziej narażone od innych.

Największe ryzyko ponoszą osoby wykonujące zawody zaufania społecznego, których praca polega na ożywionych kontaktach z innymi, czyli lekarze, nauczyciele, menadżerowie, pracownicy opieki społecznej. Jednak w zestawieniu tym chodzi o coś więcej niż intensywne kontakty między ludzkie. Jak ktoś zauważył: „Żeby się wypalić musisz płonąć”. Wypalenie zawodowe dotyczy zwłaszcza osób, które rozpoczynały swą pracę z poczuciem misji. Wielu młodych nauczycieli wkracza w mury szkół jako nowe wcielenia Keatinga ze:”Stowarzyszenia Umarłych Poetów”, by po kilku latach zamienić się w modelowych konformistów.

Fazy wypalenia

Zjawisko to dobrze ilustrują badania Jerry’ego Edelwicha i Archiego Brodsky’ego, którzy w latach 80. ubiegłego wieku opracowali stopnie wypalenia zawodowego. Fazy stagnacji, frustracji i apatii poprzedza okres entuziazmu i zaangażowania w pracę. Wybrany zawód może być źródłem radości i inspiracji, zatem młody adept danej profesji tworzy sobie idealny obraz lekarza, nauczyciela, czy inspirującego menadżera. Nie mogąc sprostać własnym oczekiwaniom, dając z siebie coraz więcej i więcej, zaczyna dostrzegać pierwsze oznaki zmęczenia.

Zauroczenie pracą mija, rozczarowania, brak efektów, niewdzięczność otoczenia skłaniają nas, by odpuścić sobie część obowiązków, mniej się angażować. Ten etap to stagnacja. Niektórzy mogą w niej trwać wiele lat inni w ogóle jej nieosiągają. W miarę jak przybywa kolejnych powodów do niezadowolenia pojawia się frustracja, a wraz z nią poczucie bezsilności. W końcu cierpienie staje się zbyt wielkie i popadamy w apatię. Jest nam już wszystko jedno.

Jak płonąć, ale się nie wypalić

Nie ma łatwej odpowiedzi na to pytanie. Zawrotną karierę robi ostatnio termin „work balance”. Stan, w którym czujesz się w swoim życiu dobrze. Wszystko jest na swoim miejscu, twoje życie zmierza w dobrym kierunku, a wszystkie istotne potrzeby są zaspokojone. Jak każdy ideał trudno to osiągnąć w realnym życiu. Jednak krokiem w dobrym kierunku może być wykształcenie nawyku odpoczywania, pielęgnowanie niezwiązanych z pracą znajomości i zainteresowań.

Wypaleniu zawodowemu może przeciwdziałać zdrowy egoizm i asertywność. Osoby asertywne rzadziej dają się wykorzystywać, częściej sygnalizują zwierzchnikom, że czują się przeciążone obowiązkami, delegują zadania i proszą innych o pomoc. Warto wziąć pod uwagę, że wypalenie zawodowe to długi i powolny proces. Przedłużające się zmęczenie powinno być sygnałem do przerwy, a nie powodem do dumy. Zarywając noce nie robisz się bardziej produktywny, szybciej się wypalisz.

Wypalenie zawodowe już na starcie
Podziel się: