Zaczyna się bladym świtem… albo nawet jeszcze przed świtem, kiedy cały świat spowity jest resztkami nocy. Wtedy, kiedy jedyne o czym marzysz i czego potrzebujesz to sen, głęboki, niczym niezmącony sen.
Wracamy do słomianego zapału. W pierwszym artykule na ten temat opisałem problem ze zbyt dużymi przygotowaniami do właściwego działania. W tym wpisie poruszę kilka innych aspektów, które odpowiadają za szybkie zniechęcenie.
Żyjemy w coraz większym tempie. Coraz więcej spraw chcemy załatwić każdego dnia. Zastanawiamy się jak mieć więcej czasu? Chcemy szybkie efekty i ciągłego progresu. Więcej, szybciej, mocniej, częściej, a doba jak miała 24 godziny, tak ma dalej. W sumie to
Zastanów się, ile razy w życiu podnieciłeś się jakąś rzeczą. Może wydawało Ci się, że znalazłeś nową pasję lub pomysł na biznes. Kilka pierwszych dni myślałeś tylko o tym. Co się stało później? Kolejny raz to samo.
Sądzę, że nie ma osoby na tym świcie, która nie odłożyła czegoś na później. Bez żadnej znaczącej przyczyny. Po prostu nie chciało jej się czegos zrobić. Wykonanie tej rzeczy w przyszłości wydawało się być dużo lepsze.
A: eh…. gdybym tylko miał więcej czasu. B: To co? A: Moje życie było by dużo lepsze. B: Czyli jakie? A: Było by w nim mniej monotonii. B: Czyli co byś robił? A: Nie wiem do końca co, ale starałbym
Od zawsze lubiłem oglądać filmy motywacyjne. Pełna sala skupionych ludzi. Na scenie stoi motywacyjny guru. Co chwilę padają hasła w stylu “możesz wszystko”, “spełnij swoje marzenia” i “dąż do wyznaczonego celu”.